Beacon – mały nadajnik o wielkich możliwościach

© Estomote

Udostępnij:

 

Beacony, czyli malutkie emitery sygnału Bluetooth, szturmem zdobywają centra handlowe największych miast. W przemyśle i logistyce wciąż jednak są raczej ciekawostką niż alternatywą dla RFID czy GPS. Pomysłów na ich zastosowanie w tych branżach na razie jest niewiele, ale eksperci przewidują, że już za kilka lat te miniaturowe „latarnie morskie” mogą całkowicie zastąpić inne typy nadajników.

Miano „małych latarni morskich” beacony zawdzięczają funkcji pulsacyjnego emitowania sygnału. Te niewielkie, mierzące zaledwie kilka do kilkunastu centymetrów nadajniki wykorzystują czwartą generację technologii Bluetooth – tzw. Bluetooth Smart lub Bluetooth Low Energy (BLE) – dostępną już w nowych smartfonach i tabletach. Dzięki temu są nie tylko wyjątkowo energooszczędne, ale także kompatybilne z każdym nowym, a wkrótce prawdopodobnie z większością urządzeń mobilnych dostępnych na rynku.



Zalety te zapewniają im przewagę nad forsowaną mozolnie technologią NFC, która jak na razie nie znalazła zbyt wielu zwolenników (głównie ze względu na niewielki, sięgający kilku centymetrów zasięg), a w przyszłości pozwolą im być może zastąpić także popularne nadajniki RFID oraz GPS. Już dziś beacony stosowane są bowiem coraz częściej do nawigacji wewnątrz budynków. I to właśnie funkcje nawigacyjne oraz ewidencyjne uznawane są za te, które mogą sprawić, że technologia ta znajdzie szerokie zastosowanie nie tylko w handlu i marketingu, ale też w przemyśle i logistyce, a tym samym przestanie być jedynie ciekawostką, a stanie się kluczem do optymalizacji procesów produkcji, magazynowania i transportu.

Prosty jak… beacon
Każdy beacon składa się z dwóch podstawowych elementów: czipa Bluetooth odpowiadającego za emitowanie sygnału oraz baterii podtrzymującej pracę urządzenia. Dzięki korzystaniu z energooszczędnej technologii BLE beacon jest w stanie pracować na jednej baterii nawet do dwóch lat, a najnowsze modele – dzięki wykorzystaniu energii z fal elektromagnetycznych – w ogóle nie wymagają zasilania.

Zasada działania beacona jest bardzo prosta: urządzenie emituje sygnał zawierający trzy rodzaje informacji: Proximity UUID, czyli unikalny identyfikator urządzenia, cechę Major wykorzystywaną do przypisania go do określonej grupy oraz Minor umożliwiającą grupowanie beaconów w zestawy. Zaś dodatkowa informacja o mocy TX (sygnale RSSI) pozwala na określenie odległości nadajnika od urządzenia odbiorczego. Ze względu na swoją postać dane te nie mogą być efektywnie wykorzystywane bez odpowiedniej aplikacji:  dopiero ona – łącząc się przez Internet z tym, co stanowi back-end rozwiązania (np. systemem ERP czy CRM) – jest w stanie przetworzyć je na konkretne komunikaty. Sam beacon nie ma możliwości łączenia się z siecią czy innym pokrewnym urządzeniem – jest wyłącznie nadajnikiem określonych treści zapisanych w zewnętrznym wobec niego systemie przedsiębiorstwa.



Bez uciążliwego parowania
Mimo prostej budowy i zasady funkcjonowania technologia beaconów może zrewolucjonizować wiele aspektów naszego życia – głównie ze względu na pokonanie ograniczeń stosowanych do tej pory rozwiązań.

Poza energooszczędnością stanowiącą jedną z podstawowych zalet urządzenia jego przewaga wynika w równej mierze z dużego zasięgu działania dochodzącego nawet do 100 metrów. Co więcej, w bardziej zaawansowanych beaconach zasięg ten można dowolnie regulować, gwarantując tym samym, że sygnał zostanie odczytany dopiero z odpowiedniego dystansu (np. 30 metrów). Jest to istotne m.in. w przypadku wykorzystania beaconów w systemach nawigacji wewnątrz budynków czy w celu przekazywania informacji o obiektach w momencie zbliżenia się do nich.

W przeciwieństwie do standardowych rozwiązań bazujących na technologii Bluetooth beacony nie wymagają również parowania z odbiornikiem: automatycznie łączą się z urządzeniem mobilnym znajdującym się w ich zasięgu. Warunkiem jest, że smartfon lub tablet mają uruchomiony Bluetooth oraz aplikację zdolną odczytać przekazywane komunikaty, a użytkownik zaakceptuje odbiór powiadomień oraz dodatkowe uprawnienia oprogramowania, np. do używania GPS. Nowością jest rozwiązanie zaproponowane przez Apple’a, który wbudował biblioteki iBeaconów w swoje systemy operacyjne, dzięki czemu użytkownik nie musi pamiętać o uruchomieniu aplikacji – otworzy się ona automatycznie w momencie otrzymania sygnału z beacona.

Kosztowna integracja
Skomplikowana procedura obsługi wstępnej beaconów na Androidzie oraz ich niekompatybilność z Windows Phone stanowi jedną z głównych, ale nie jedyną przeszkodę w pełnym wykorzystaniu możliwości tych urządzeń. Na drodze do ich szerokiego stosowania w praktyce handlowej i przemysłowej stoi także konieczność integracji z istniejącą infrastrukturą klienta, co w praktyce może wiązać się z potrzebą jej modernizacji w celu np. zwiększenia szybkości i jakości sieci, zasobów pamięci masowej lub mocy obliczeniowej, a także zatrudnienia doświadczonego integratora zdolnego stworzyć spójny system w pełni realizujący oczekiwania przedsiębiorstwa.

Choć więc same beacony nie są drogie (w zależności od modelu i producenta kosztują od 10 do 100 dolarów), ich optymalne wykorzystanie może wiązać się z koniecznością poniesienia znacznych nakładów, co w przypadku ograniczonych na razie możliwości aplikacyjnych wiąże się z dużym ryzykiem inwestycyjnym.

Beaconowa dolina krzemowa
Niska cena beaconów, a także perspektywa jej dalszej redukcji wraz z upowszechnianiem się tej technologii oraz włączeniem się do rywalizacji cenowej producentów chińskich powoduje, że czołowe firmy zajmujące się jej rozwijaniem coraz częściej mówią o odchodzeniu od produkcji samych urządzeń na rzecz tworzenia oprogramowania umożliwiającego ich integrację z systemem klienta, a także świadczenia usług wdrożeniowych w celu maksymalnej optymalizacji ich funkcji. Taką drogą podąża polska firma Linteri, która opracowała własną platformę zarządzania dużymi instalacjami beaconów – Beacon Management System, a także doradza klientom w kwestii umiejętnego umiejscowienia beaconów w strategii korporacyjnej przedsiębiorstwa.

Warszawskiej firmie po piętach depczą także inne polskie start-upy, w tym Ifinity i Kontakt.io, a także lider w tej dziedzinie – firma Estimote. To właśnie za jej sprawą wielu Polaków po raz pierwszy usłyszało o beaconach, a nasz kraj zaczął być określany mianem „beaconowej Doliny Krzemowej”. Estimote nie tylko stworzył bowiem Development Kit iBeaconów, czyli zestaw trzech beaconów z dostępem do interfejsu i narzędzi programistycznych pozwalających na ich łatwą implementację w aplikacjach iOS i Android, ale także jako pierwszy dostosował swój produkt do nowego iOS z wbudowaną biblioteką iBeaconów, dzięki czemu stał się światowym liderem w zakresie produkcji beaconów współpracujących z iPhone’ami.

Oprócz młodych firm koncentrujących swoją działalność na rozwijaniu technologii beaconów produkty z tego segmentu tworzą również duże polskie marki, takie jak Action czy Comarch. Ich siłą jest przy tym głównie możliwość integracji beaconów z szeregiem systemów i platform sygnowanych ich logo, w tym systemami lojalnościowymi, ERP i CRM. Jak jednak podkreślają obie firmy, ich beacony mogą również pracować jako niezależne urządzenia zintegrowane z systemem dowolnego producenta.

Z galerii handlowej do magazynu
Comarch był również jednym z pierwszych producentów, który zaoferował możliwość wykorzystania beaconów w logistyce. Dzięki połączeniu ich z platformą Comarch EDI stworzył system zdalnej obsługi dostaw umożliwiający m.in. szybkie dostosowanie ich czasu i miejsca (numeru rampy) do stopnia obłożenia punktu przyjmowania towaru.

Potencjalne możliwości zastosowania beaconów w przedsiębiorstwie sięgają jednak dużo dalej i obejmują także zadania z zakresu magazynowania, identyfikacji pracowników oraz produkcji. W procesie kontroli kompletności zamówienia odbiornik na wejściu może np. sprawdzać ID beaconów umiejscowionych na paletach i na tej podstawie stwierdzać, czy dostarczona liczba i rodzaj towaru zgadzają się ze specyfikacją zamówienia. Te same beacony w połączeniu z odbiornikami zlokalizowanymi na rampach i w magazynie mogą posłużyć jako narzędzie automatycznej inwentaryzacji zgromadzonych tam materiałów. Z kolei beacony rozlokowane we wnętrzu magazynu mogą ułatwiać kompletowanie towaru i wyznaczanie optymalnej transy przejazdu wózka w tym procesie.

W podobnych funkcjach beacony sprawdzą się także w hali produkcyjnej, gdzie mogą pomóc w lokalizacji wózków, form i narzędzi, zastępując tym samym popularne naklejki RFID. Co więcej, przypisane do konkretnego pracownika mogą nie tylko rejestrować czas jego wejścia i wyjścia z hali, ale także informować o przydzielonych mu w danym dniu zadaniach. A kierownictwu ułatwiłyby lokalizację personelu i bieżącą kontrolę czasu pracy każdego z członków załogi.

Na razie zastosowania te pozostają jednak jedynie w sferze propozycji. Do tej pory beacony zostały wdrożone na szerszą skalę jedynie w przestrzeniach użyteczności publicznej: w galeriach handlowych, na dworcach i lotniskach, w urzędach czy muzeach. To, czy przyjmą się także w sektorze produkcji i logistyki, zależy w dużej mierze od nastawienia samych użytkowników oraz inicjatywy producentów i integratorów w kształtowaniu atrakcyjnej oferty.

PRZYKŁADY WYKORZYSTANIA BEACONÓW W ŻYCIU CODZIENNYM
  • Apple Store – dzięki rozlokowanym w sklepach Apple’a beaconom producent informuje wchodzących klientów o aktualnych ofertach specjalnych i promocjach. Za pomocą zintegrowanej z beaconami aplikacji Apple Store można także zawołać obsługę lub dokonać transakcji bez użycia karty płatniczej;
 
  • Macy’s – sieć sklepów uruchomiła aplikację, dzięki której nie tylko informuje klientów o promocjach, ale także ułatwia lokalizowanie produktów na półkach i wieszakach;
 
  • wybrane restauracje w San Francisco i Nowym Jorku oferują aplikację umożliwiającą wybór potraw z menu, dokonanie płatności, a nawet podzielenie rachunku między wszystkich uczestników posiłku;
 
  • Nivea – brazylijski oddział koncernu dołączył do reklamy w prasie specjalną opaskę dla dzieci z beaconem, który po integracji ze smartfonem umożliwiał lokalizację dziecka oraz uruchamiał alarm w sytuacji oddalenia się go na zbyt dużą odległość;
 
  • Eventbase – dzięki rozlokowanym w pomieszczeniach beaconom aplikacja umożliwia nawigację po salach konferencyjnych i innych pomieszczeniach, a także nawiązanie łączności między osobami uczestniczącymi w imprezie;
 
  • Behere – aplikacja umożliwia sprawdzenie obecności na zajęciach oraz szybką wymianę materiałów dydaktycznych między wykładowcą a studentami;
 
  • Virtualna Warszawa – uruchomiony w Stołecznym Centrum Osób Niepełnosprawnych projekt ułatwia poruszanie się po urzędzie, oferując możliwość nawigacji do konkretnych pomieszczeń, zdalnego pobrania numerka kolejkowego i otrzymania informacji o jego wywołaniu. Aplikacja jest przystosowana do potrzeb osób niewidomych, dlatego została uzupełniona o funkcję Voice-Over.

Udostępnij:

Drukuj



Agata Świderska




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również