Bezpieczeństwo wkomponowane w system

© Fotolia

Udostępnij:

 

Systemy bezpieczeństwa stosowane w przemyśle mają do spełnienia szczególne zadanie. Jest to bowiem branża, w której wypadki przy pracy zdarzają się szczególnie często. I choć wydaje się, że zachodzące w tym segmencie zmiany mają charakter kosmetyczny, systemy te w istocie podlegają cichej ewolucji – ku zintegrowanym rozwiązaniom, w pełni adaptowalnym do potrzeb użytkownika.

Według danych GUS w 2015 r. co trzecia osoba poszkodowana w wypadku przy pracy była zatrudniona w przemyśle. Łącznie w roku tym odnotowano 28 351 wypadków z udziałem pracowników przemysłowych, w tym najwięcej w produkcji artykułów spożywczych i wyrobów z metali. Z punktu widzenia pracodawcy wiązało się to z wysokimi wydatkami na pokrycie kosztów leczenia i absencji poszkodowanych. Jak wyliczył GUS, w skali całego kraju na świadczenia te wydano w zeszłym roku 53,2 mln zł (średnio 3559,7 zł na pracownika), a sami poszkodowani byli niezdolni do pracy przez ponad 1 mln dni – średnio 35,7 dnia na osobę.



– W wyniku absencji pracownika, który uległ wypadkowi, pewne operacje lub czynności mogą zostać czasowo wstrzymane, np. do zakończenia działań prokuratora lub PIP. W produkcji potokowej, gdzie kierunek przebiegu przedmiotów jest stały, może to powodować zatrzymanie całego procesu produkcyjnego. W pozostałych przypadkach obserwuje się spadek równomierności produkcji oraz jakości towaru – tłumaczy Mariusz Michalski, Certified Machinery Safety Expert w firmie Pilz Polska. – Innym, często pomijanym zjawiskiem jest spadek wydajności pozostałych pracowników, szczególnie naocznych świadków wypadku lub osób narażonych na podobne ryzyko zawodowe.

Jeśli dodatkowo wziąć pod uwagę, że współczesne maszyny cechują się coraz wyższą mocą i prędkością pracy, kwestia zapewnienia bezpieczeństwa w zakładach przemysłowych staje się coraz bardziej paląca. Stąd też – jak prognozują specjaliści – rynek systemów bezpieczeństwa dedykowanych branży przemysłowej będzie w kolejnych latach stabilnie wzrastał, zwiększając swoją wartość o ponad połowę. Według agencji Markets and Markets w latach 2014-2020 wzrost ten utrzyma się na poziomie 11% rocznie, a największy udział w nim będą miały systemy awaryjnego wyłączenia (ponad 40% wzrostu r/r).

Wybór adekwatny do ryzyka
Systemy awaryjnego wyłączenia nie wyczerpują jednak oferty rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo pracowników. Co więcej, coraz częściej uznaje się je za narzędzie niewystarczające do eliminacji wszystkich zagrożeń związanych z obsługą maszyn. Dlatego też – oprócz standardowo montowanych czerwono-żółtych przycisków „stop” – coraz częściej stosowane są również dodatkowe zabezpieczenia elektromechaniczne i optyczne, w tym osłony blokujące, urządzenia zezwolenia i przyciski z podtrzymaniem, kurtyny i skanery świetlne, a także maty czułe na nacisk.

Ich asortyment jest tak duży, że wielu użytkowników skarży się na trudności w wyborze rozwiązania dostosowanego do potrzeb ich zakładu. Pomocna w tym może okazać się ocena ryzyka zawodowego na poszczególnych stanowiskach pracy realizowana według normy PN-N-18002, a w dalszej kolejności – ocena uwarunkowań technologicznych i funkcjonalnych właściwych dla danej maszyny.

Najistotniejsze z nich to tzw. czas dobiegu, czyli wstrzymania ruchów niebezpiecznych po wciśnięciu „stop”, a także częstość ingerencji operatora w strefę zagrożenia. I tak, w przypadku stanowisk o wysokim ryzyku wyrzutu materiałów warto zastosować osłony blokujące, zaś na jednoosobowych stanowiskach montażowych – kurtyny świetlne.



Na pierwszym miejscu cena
Wytyczne te często jednak odbiegają od rzeczywistych kryteriów wyboru zabezpieczenia. Jak pokazują ankiety, wśród czynników decydujących o zakupie konkretnego urządzenia na pierwszym miejscu wymieniana jest cena i parametry techniczne, a na drugim – marka producenta. Zdecydowanie mniej użytkowników kieruje się natomiast kwestią jakości wykonania czy zastosowania.

– Cena powinna być ostatnim czynnikiem decydującym o wyborze systemu bezpieczeństwa. Najważniejsze jest skrupulatne spełnienie wszystkich zaleceń wynikających z analizy ryzyka. To ona narzuca rozwiązanie sprzętowe, a wiec i cenę zabezpieczenia danej maszyny – wyjaśnia Andrzej Cyganik, doradca techniczny ds. rozproszonych systemów wejść/wyjść ET 200 w firmie Siemens. – Kolejną ważną sprawą jest zastosowanie sprawdzonego sprzętu i oprogramowania o prostych i znanych zasadach obsługi.

Dominacja kryterium cenowego powoduje z kolei, że wciąż najczęściej wybieramy urządzenia eloektromechaniczne, a dopiero w dalszej kolejności – optyczne. Na pierwszym miejscu zaś od lat znajdują się przekaźniki bezpieczeństwa. Te ostatnie przeszły przez lata długą drogę ewolucji – od drogich, skomplikowanych rozwiązań o ograniczonych możliwościach programowania po w pełni programowalne proste i tanie urządzenia, które można w 100% dostosować do potrzeb konkretnej aplikacji. Według ekspertów z branży to właśnie tę zmianę na rynku przemysłowych systemów bezpieczeństwa należy uznać za najbardziej spektakularną z punktu widzenia ich użyteczności i elastyczności zastosowania.

Miniaturyzacja i maksymalna elastyczność
Nie jest to jednak jedyna zmiana: przekaźniki są także coraz częściej integrowane ze sterownikami PLC, co pozwala nie tylko na bieżąco reagować na sytuacje zagrożenia, ale także rejestrować je w centralnej bazie danych, a nawet tworzyć całościowe zestawienia zdarzeń w danym przedziale czasowym.

Rozwijaniu tego typu funkcjonalności sprzyja także postępująca integracja funkcji sterowania i bezpieczeństwa w ramach jednego systemu zarządzania i kontroli procesów. Możliwości takie oferuje dedykowane oprogramowanie dostarczane wraz z urządzeniami bezpieczeństwa.

Nie bez wpływu na popularyzację tego typu rozwiązań pozostaje również ich cena: wraz z rosnącą konkurencją na rynku przemysłowych systemów bezpieczeństwa poszczególne ich komponenty stają się coraz tańsze, co stymuluje inwestycje w nowoczesne, zaawansowane rozwiązania. Według wyliczeń ekspertów wydatek taki zwraca się zresztą relatywnie szybko (najdalej po 4 latach) – przede wszystkim dzięki mniejszej liczbie wypadków przy pracy i związanej z nimi absencji pracowników.

Udostępnij:

Drukuj



Agata Świderska




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również