Kosmos dla każdego? To nie science fiction

W ostatnich latach rozwój przemysłu kosmicznego nabrał tempa. Nie chodzi jednak tylko o budowę stacji kosmicznych i promów. Istotną rolę zaczyna odgrywać także turystyka kosmiczna.

Przemysł kosmiczny jest pojęciem bardzo szerokim obejmującym zarówno produkcję urządzeń kosmicznych (np. do wynoszenia satelitów) i badanie kosmosu, jak i nowe technologie, a nawet systemy nawigacji czy zarządzania flotą. Bez wsparcia ze strony organizacji oraz firm, które inwestują w przestrzeni kosmicznej nie moglibyśmy korzystać chociażby z popularnych nawigacji samochodowych czy telefonii komórkowej.

Zaskakujący może być natomiast fakt, że branża kosmiczna jest dziś najbardziej zaawansowanym technologiczne sektorem przemysłu i to właśnie dzięki niej doświadczamy postępu w pozostałych dziedzinach gospodarki. Obecnie najwięcej pieniędzy na rozwój przemysłu kosmicznego wydają Stany Zjednoczone. Nie powinno to dziwić, biorąc pod uwagę, że USA od lat są najbardziej aktywnym krajem w przestrzeni kosmicznej. Według raportu OECD w samym tylko 2013 r. Stany wydały ponad 61% światowego budżetu przewidzianego na rozwój przemysłu kosmicznego. Na drugim miejscu znalazły się Chiny z wynikiem zaledwie 9%. Trzecie miejsce według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju przypadło Rosji (8%).

POLSKA DALEKO W TYLE

Jak na tle owej trójki wypada Polska? Bardzo słabo: nasze wydatki na przemysł kosmiczny wynoszą zaledwie 0,08% światowego budżetu, plasując nas pomiędzy takimi krajami jak Indonezja i Republika Południowej Afryki. – Koszt budowy i wysłania w kosmos satelity średniej wielkości wynosi w tej chwili kilkaset milionów złotych. To nie są środki, którymi takie państwo jak Polska nie dysponuje. Ale, oczywiście, jest też kwestia opłacalności ekonomicznej. Jeżeli sami nie będziemy dysponować taką infrastrukturą, będziemy musieli za nią płacić, a więc skorzystają na tym inne gospodarki. A sektor kosmiczny jest kołem zamachowym nowoczesnych technologii w całej gospodarce – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Jacek Kosiec, dyrektor Programu Kosmicznego w Creotech Instruments S.A. i wiceprezes Zarządu Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego.

Przygotowania turystów do wycieczki w kosmos:

Jacek Kosiec zwraca uwagę na to, że Polska i tak musi korzystać z infrastruktury zewnętrznej, tj. zagranicznych satelitów. Urządzenia te są powszechnie wykorzystywane chociażby do zapewniania łączności, monitorowania pogody czy rejestrowania zbiorów w rolnictwie. Są też niezbędne do ochrony przed meteorytami i innymi zagrożeniami z kosmosu, choć te są bardzo rzadkie. Ponieważ Polska nie ma własnych satelitów realizujących te funkcje, koszty zapewnienia dostępu do tej technologii są w naszym przypadku znacznie wyższe z uwagi na konieczność najmu podstawowej infrastruktury.

PRYWATNE LOTY W KOSMOS

Poza zapewnieniem łączności i monitoringu procesów zachodzących na Ziemi przemysł kosmiczny oferuje dziś jednak znacznie szersze możliwości. Ciekawym jego aspektem jest rozwijająca się na szeroką skalę prywatna turystyka kosmiczna. Pierwszą osobą, która poleciała w kosmos na podstawie kupionego biletu, był w 2001 r. amerykański milioner i naukowiec Dennis Tito. To właśnie on odwiedził Międzynarodową Stację Kosmiczną i pozostał tam przez tydzień. Firmą, która zorganizowała jego lot była spółka Space Adventures Ltd.

SpaceX oferuje loty dla maksymalnie 6 turystów. Tak wygląda jedna z kabin.

SpaceX oferuje przeloty dla maksymalnie 6 turystów. Na zdjęciu do góry jedna z kabin statku kosmicznego przeznaczonego do lotów komercyjnych. Fot. SpaceX

W ślad za Tito poszedł inny bogacz – mieszkający w RPA Mark Shuttleworth. Zaś w 2005 r. trzecim kosmicznym turystą został Gregory Olsen, który – podobnie jak pionier Tito – jest naukowcem zatrudnionym w firmie produkującej specjalne kamery o wysokiej czułości. Szacuje się, że za bilet w kosmos każdy ze śmiałków zapłacił około 20 mln dolarów. Cena ta obejmowała tygodniowy pobyt na wspomnianej stacji kosmicznej (ISS) oraz trwającą około 10 dni podróż w dwie strony.

MAGNACI KOSMOSU

Dziś z prywatnym przemysłem kosmicznym kojarzone są przede wszystkim dwie firmy – Virgin Galactic i SpaceX. Pierwsza z nich to dziecko Richarda Bransona – brytyjskiego miliardera, który swoją karierę zaczynał od sklepu z płytami muzycznymi. Jego następnym krokiem było stworzenie wytwórni muzycznej Virgin Records, która szybko zaczęła przynosić milionowe zyski. Przełomem w rozwoju przedsięwzięcia było podpisanie umowy z Mikem Oldfieldem na wydanie płyty „Tubular Bells” (1973 r.). Później poszło już z górki: Branson zaczął współpracować z takimi zespołami, jak The Rolling Stones czy Genesis. A jak pokazuje historia jego dalszej kariery, obracanie się wśród gwiazd miliarder ma we krwi. Richard Branson zaczął z czasem inwestować w coraz bardziej innowacyjne pomysły. Jako pierwszy stworzył wirtualnego operatora sieci komórkowych Virgin Mobile – sieć korzystającą wyłącznie z infrastruktury zewnętrznych dostawców. W 2009 r. przyszedł zaś czas na Virgin Oceanic – firmę zajmującą się podwodną turystyką oraz penetrowaniem najgłębszych otchłani oceanów. Już pięć lat wcześniej Branson zaczął jednak także interesować się kosmosem, a efektem tej fascynacji było Virgin Galactic – przedsiębiorstwo oferujące tanie loty w kosmos.

Tak mają wyglądać loty w kosmos według Virgin Galactic:

Za zorganizowanie przelotu miliarder życzy sobie około 200 tys. dolarów, co w porównaniu z 20 milionami, które zapłacili pionierzy zdaje się być konkurencyjną ceną. Zainteresowanie tego rodzaju wakacjami jest naprawdę spore: firma zebrała już kilkuset chętnych, w tym takie gwiazdy jak Tom Hanks, Brad Pitt czy Angelina Jolie. Niestety, Branson nie ma szczęścia do tego interesu: zorganizowany pod koniec października 2014 r. testowy lot statku Virgin Galactic o nazwie SpaceShipTwo zakończył się tragicznie. Zastosowana w trakcie próby nowatorska metoda dostarczenia rakiety w przestrzeń kosmiczną przez odłączenie jej bezpośrednio od statku- matki nie powiodła się, doprowadzając do eksplozji silników. 39-letni drugi pilot Michael Alsbury zginął na miejscu. Pierwszy pilot – 43-letni Peter Siebold w porę się katapultował. Do tej pory Branson nie podjął kolejnej próby wysłania rakiety w przestrzeń kosmiczną. Podobnie jak Richard Branson także miliarder Elon Musk jest zainteresowany podbojem kosmosu. Założyciel serwisu PayPal oraz współtwórca i inwestor Tesla Motors założył w 2002 r. firmę SpaceX, która zajmuje się budową silników rakietowych, rakiet nośnych i statków kosmicznych, w tym także załogowych. Obecnie SpaceX skupia się przede wszystkim na dostarczaniu zaopatrzenia na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Musk planuje jednak w przyszłości uruchomić tanie loty załogowe obsługujące jednorazowo do siedmiu osób.

Wycieczki oferowane przez SpaceX i Virgin Galactic zakładają wynoszenie turystów w kosmos na pokładzie pojazdów suborbitalnych o zasięgu 100-160 km nad powierzchnią Ziemi. W trakcie lotu pasażerowie mogą doświadczyć stanu nieważkości, oglądać gwiazdy bez właściwego dla obserwacji w atmosferze migotania oraz na własne oczy zobaczyć krzywiznę Ziemi.

NIE TYLKO TURYSTYKA

Nie można jednak zapominać, że prywatny przemysł kosmiczny to coś więcej niż turystyka. Przedmiotem zainteresowania tej gałęzi gospodarki jest również poszukiwanie i wydobywanie cennych surowców z asteroid. Jak podkreślają eksperci, surowce te mogą w przyszłości stać się potężnym źródłem energii zasilającym stacje i pojazdy kosmiczne, a ich wydobycie na szerszą skalę może przyczynić się do obniżenia kosztów eksploatacji stacji i otworzyć wrota kosmosu na kolejne podboje, stwarzając naszej cywilizacji nowe, nieznane dotąd możliwości rozwoju.


Robert Ocetkiewicz