MM Speakers Corner. Przemysł 4.0 wymaga fundamentalnych zmian w edukacji

MM Speakers Corner © MM Magazyn Przemysłowy

Udostępnij:

W trakcie paneli dyskusyjnych MM Speakers Corner, które odbyły się podczas targów ITM Polska 2018, poruszono wiele tematów z zakresu Przemysłu 4.0. Jeden z nich to „Narzędzia wsparcia dla rozwoju polskich przedsiębiorstw w drodze do Przemysłu 4.0”. W trakcie blisko godzinnej dyskusji paneliści reprezentujący firmy z branży przemysłowej, uczelnie wyższe i samorządy mówili m.in. o tym, że jednym z największych wyzwań, jakie niesie za sobą czwarta rewolucja przemysłowa, są zmiany w modelu edukacji oraz uświadamianie pracowników, że takie rozwiązania jak automatyzacja, robotyzacja czy internet rzeczy nie są po to, żeby ich zastąpić, ale wesprzeć w codziennych działaniach. Kadra pracownicza z roku na rok się kurczy, a bezrobocie już teraz utrzymuje się na niskim poziomie.

Grzegorz Kurzydłowski, dyrektor zarządzający Haas Polska, przyzał, że w Polsce Przemysł 4.0, przynajmniej w sektorze MŚP, jest rozumiany, ale rzeczywistość tych firm jest zupełnie inna. – Firmy koncentrują się raczej na rozwiązaniach problemów produkcyjnych tu i teraz, czyli najczęśćiej konkretnej maszyny. Oczywiście część rozwiązań z koncepcji Przemysłu 4.0 już jest obecna w polskich przedsiębiorstwach. Weźmy np. nasze obrabiarki, które są sterowane komputerowo, a więc to CNC, którego dzisiaj używamy, jest jak najbardziej częścią integralną Przemysłu 4.0. Pierwszy krok w tym kierunku już więc nasze firmy wykonały, bo zaczęły odchodzić od konwencjonalnych obrabiarek na rzecz CNC właśnie. Oczywiście z tym pomysłem wiąże się dużo problemów, takich jak np. brak kadry, ale także odpowiednich kwalifkacji. Jeśli chodzi o szkolnictwo średnie, to ono ma dużo do zrobienia. Młodzież jest teraz zupełnie inna i czymś innym się interesuje niż jeszcze 30 lat temu i potrzebuje prawdopodobnie innej propozycji szkoleniowej – powiedział Kurzydłowski.

 

Daniel Marzec, dyrektor zarządzający igus, zauważył, że niski poziom świadomości, jeśli chodzi o Przemysł 4.0, wynika także ze słabej komunikacji w samych firmach. – Na chwilę obecną o tej koncepcji głównie rozmawiają właściciele firm, prezesi, menadżerowie i zarządcy, podczas gdy my powinniśmy spojrzeć na tego pracownika, który stoi przy obrabiarce i przekonać go, że Przemysł 4.0 nie jest po to, żeby go zwolnić, tylko po to, żeby mu pomóc. Trzeba zablokować ten lęk wśród ludzi przed wdrażaniem Przemysłu 4.0, bo im automatyzacja kojarzy się ze zwolnieniami – zaznaczył Marzec.

Marcin Sawczyn, dyrektor zarządzający w Haimer Polska, dodał: – Kiedy rozmawiam z klientami i pytam ich, co dla nich oznacza Przemysł 4.0, to feedback od nich jest taki, że duże firmy wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi, i zmierzają w tym kierunku małymi krokami. Dużo większym wyzwaniem są dla nas MŚP. W zakulisowych rozmowach słyszymy, że dzisiaj największym problemem jest bezrobocie, które jest tak niskie, że w zasadzie brakuje rąk do pracy. Z mojej perspektywy dzisiaj, patrząc na ten rynek, uważam, że za chwilę te MŚP nie będą miały wyjścia i będą musiały wdrożyć idee Przemysłu 4.0 w postaci automatyzacji, gdyż będzie brakowało rąk do pracy i będzie trzeba wyłączyć proste czynności wykonywane dotąd przez człowieka.



Paneliści zastanawiali się, jak można wpłynąć na innowacyjność polskich przedsiębiorstw. – Na pewno bardzo silne arugmenty ma państwo, w postaci ulg podatkowych czy dofinansowań – podkreślił Daniel Marzec z firmy igus. – Oprócz tego niezwykle ważna jest bliższa współpraca biznesu i uczelni. Rozwiązaniem są praktyki, staże w firmach polskich i zagranicznych, tak żeby studenci pisali o tym prace inżynierskie czy magisterskie.

Grzegorz Kurzydłowski podkreślił, że powinniśmy być innowacyjni, a nie tylko korzystać z gotowych rozwiązań, które do nas napływają: – To, że nasi przedsiębiorcy nie myślą o innowacyjności, nie wynika z tego, że oni tego nie planują i nie myślą o przyszłości. U nas to myślenie zawsze jest podstawowe, że muszę rozwiązać swoje problemy tymi metodami, które są dla mnie dostępne. Trzeba trochę poczekać, żeby nasi przedsiębiorcy zostali zmuszeni do tego, żeby sięgnąć po rozwiązania z Przemysłu 4.0.

Marcin Sawczyn z Haimer Polska dodał, że trzeba mieć świadomość, że Przemysł 4.0 np. w branży automotive a takiej, w której wyłącznie magazynuje się towary, to zupełnie inne elementy i zupełnie inne ich wdrożenie. – Rzeczywiście ta odpowiedzialność poniekąd spoczywa też na nas – przedsiębiorcach. Powinniśmy pokazać na swoim przykładzie, jak to wygląda w naszych firmach, bo tylko w ten sposób jesteśmy w stanie namacalnie pokazać, jak prodkujemy, jak zarabiamy więcej, jak jesteśmy bardziej profesjonalni i wydajni, właśnie dzięki konkretnym rozwiązaniom.

 

Jednym z problemów, na który zwracali uwagę paneliści, jest brak wykwalifikowanej kadry i niewielka wiedza absolwetnów uczelni wyższych z zakresu rozwiązań związanych z koncepcją Przemysłu 4.0. A jak to wygląda z perspektywy samej uczelni? – W zeszłym roku wdrażaliśmy z Ministerstwem Rozwoju pilotażowy program dotyczący kształcenia studentów i tutaj było dużo takich działań uświadamiających, bo rzeczywiście studenci nie zetknęli się wcześniej z Przemysłem 4.0. Jeżeli nie byli wcześniej na targach albo nie mieli staży w przedsiębiorstwach, to w sensie poziomu akademickiego ten Przemysł 4.0 ich nie dotykał. Ponadto odwiedziliśmy kilka przedsiębiorstw, był też wyjazd do Niemiec, czyli do kraju, który jest prekursorem idei Przemysłu 4.0. Nie dotyczy to jednak całej uczelni, a jedynie wybranej grupy. Z samej uczelni taka wiedza nie wypływa – powiedział dr inż. Krzysztof Walas z Instytutu Automatyki, Robotyki i Inżynierii Informatycznej Politechniki Poznańskiej.

Dalej przyznał, że program studiów jest trochę inny niż wymagania rynku, bo np. program studiów na automatyce i robotyce przygotowuje osoby do konstruowania maszyn. – Takie osoby uczą się od początku do końca, jak zbudować i zaprogramować robota, czy jak napisać ten program. Tak naprawdę uczą się na konstruktorów, bo firm w Polsce produkujących roboty ja np. za dużo nie znam. Te osoby zderzają się z rynkiem, finalnie pracują jako osoby obsługujące te systemy, a nie budujące je. Problem naszego ryku jest też taki, że nie mamy zbyt wielu centrów badawczo-rozwojowych. Niestety firmy zagraniczne, które są obecne na naszymy rynku, mają swoje centra badawczo-rozwojowe za granicą – zwrócił uwagę.


TOP w kategorii




Krzysztof Walas wskazał jednak, że pewnym wyjściem z tej sytuacji są studia dualne. – To jedna z naszych inicjatyw i pierwsze tego typu studia w Polsce, które zostały zainicjowane przez przedsiębiorstwa zagraniczne na wzór modelu niemieckiego. Polegają one na tym, że po pierwszym roku są rekrutowani studenci do studiów indywidualnych i z każdym rokiem edukacji spędzają więcej czasu w przedsiębiorstwie i piszą pracę na ten temat. Na naszej uczelni jest to 7 firm i ponad 20 osób.

 

Mariusz Seńko, starosta Turecki i wiceprzewodniczący rady kompetencji ds. sektora IT przy Polskiej Radzie Rozwoju Przedsiębiorczości, nie do końca zgodził się, że tej świadomości o Przemyśle 4.0 wśród uczniów, młodzieży i studentów nie ma. – Z własnego doświadczenia na swoim podwórku wiem, że już 9-letnie dzieci mniej więcej wiedzą, czym jest Przemysł 4.0, bo taka jest strategia naszego regionu, czyli odchodzenia od gospodarki opartej na węglu, który był domeną wschodniej wielkopolski, i transformowaniu jej do nowej gospodarki. Biorąc pod uwagę niskie bezrobocie i fakt, że coraz więcej ludzi wyjeżdża z naszego regionu, trzeba zaprojektować od nowa edukację i muszą być to działania, które rozpoczną się już w szkole podstawowej. My taki program wdrażamy po to, żeby wychować nowe pokolenie pracowników, którzy poradzą sobie w Przemyśle 4.0 – podkreślił, po czym dodał: – My przyjęliśmy taką strategię już 8 lat temu, obserwując, że zasoby węglą w naszym subregionie się kończą i nie możemy się opierać wyłącznie na prostych technologiach. Porozumieliśmy się z pracodawcami, że oni będą dostosowywać zmiany technologiczne w swoich zakładach, a my będziemy równolegle przeprowadzać zmiany w edukacji, zaczynając już od szkoły podstawowej. Na przykład w naszym powiecie uczniowe szkoły podstawowej mają uczyć się dwóch języków, włączamy nauczanie kontekstowe języków obcych, żeby od czwartej klasy uczyć się matematyki czy fizyki właśnie w tych dwóch językach. W klasie 4, 5 i 6 już uczymy dzieci programowania, aby ta wspomniana transformacja miała sens. W szkołach średnich tworzymy natomiast kierunki interdyscyplinarne i uczą się np. w klasie o profilu technik-mechatronik, żeby mieć szersze wykształcenie pod kątem Przemysłu 4.0. Tylko w ten sposób będziemy w stanie zatrzymać pracodawców lub ściągnąć nowych.

Grzegorz Kurzydłowski dotknął tematu kierunków zamawianych i współpracy biznesu z uczelniami. – Myślę, że uczelnie wyższe powinny nieco zmodyfikować kształcenie. Narzekamy na współpracę biznesu z uczelniami, ale to, co my robimy, to np. szukanie pracowników na uczelniach. Jesteśmy już tam obecni i bierzemy udział w różnego rodzaju inicjatywach po to, żeby sięgnąć po studentów, a potem wykonać kolejny krok i zasugerować uczelni, czego ona ma uczyć. Nie chcemy się czaić na studenta, tylko chcemy, żeby wyszedł on z uczelni z jakąś konkretną wiedzą i konkretnymi umiejętnościami. My jesteśmy gotowi, żeby wspierać te programy edukacyjne, chociażby dostępu do praktyk, maszyn czy technologii. Potrzebna jest jednak współpraca – zauważył dyrektor zarządzający Haas Polska.

 

Udostępnij:

Drukuj





MM



Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również