Polska gospodarka stabilna w najbliższych miesiącach

©

Udostępnij:

Wzrost gospodarczy przynajmniej do końca roku powinien utrzymać się na dotychczasowym poziomie – uważa Adam Ruciński z BTFG Audit. Według wstępnym wyliczeń GUS w 2015 roku PKB Polski wzrósł realnie o 3,6 proc. (rdr). Oznacza to, że miniony rok przyniósł najsilniejszy wzrost gospodarczy od czterech lat. Ekonomiści prognozują, że w najbliższych miesiącach będzie zauważalny niewielki wzrost cen. który nie powinien jednak wpłynąć na wzrost gospodarczy. 

Polska gospodarka jest w dobrym stanie, choć nie należy oczekiwać jakichś spektakularnych, pozytywnych zmian wzrostu PKB, np. rzędu 5 czy 6 procent. Na to jeszcze musimy długo poczekać. Natomiast myślę, że wzrost gospodarczy, który obecnie notujemy, utrzyma się przynajmniej do końca roku – mówi agencji Newseria Inwestor Adam Ruciński prezes zarządu BTFG Audit



Według szacunkowych danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2015 roku polska gospodarka rosła w tempie 3,6 proc. (rdr) wobec 3,3 proc. wzrostu w poprzednim roku. Zdaniem eksperta w najbliższych miesiącach może pojawić się niewielka inflacja, która jednak nie powinna stanowić zagrożenia dla wzrostu PKB. Na razie od półtora roku polska gospodarka boryka się ze spadkiem cen. W 2015 roku średnioroczna deflacja wyniosła 0,9 proc. wobec 0,0 proc. odnotowanych rok wcześniej.

Adam Ruciński zaznacza, że stabilna powinna być także produkcja przemysłowa. W ostatnich miesiącach z tego obszaru do inwestorów napływały pozytywne dane, a według odczytu za grudzień 2015 roku wzrost produkcji wyniósł 6,7 proc. (rdr). W całym 2015 roku wzrost ten ukształtował się na poziomie 4,9 proc.

Mamy do czynienia z pewnym spokojem, który być może nudzi niektórych inwestorów. Kilka lat temu cieszyliśmy się z tego, że mamy stabilną gospodarkę, która jest na plusie. W pewnym momencie ta stabilność może się dla niektórych inwestorów stać wręcz irytująca – zauważa Ruciński.

Prezes zarządu BTFG Audit odnosi się także do wpływu podatku bankowego na funkcjonowanie gospodarki. Zaznacza, że choć według szacunków danina będzie kosztować banki i firmy ubezpieczeniowe ponad 6 mld złotych, to jednak nie powinna mieć istotnego wpływu na potencjał do dalszego wzrostu całego kraju. Ruciński uważa, że dla inwestorów ważniejsza jest bowiem kondycja sektora finansów publicznych. Zaznacza przy tym, że tak długo, jak budżet pozostanie w miarę zrównoważony, tak długo postrzeganie polskiej gospodarki powinno być pozytywne.

Ekspert podkreśla, że większe zagrożenie może mieć natomiast kwestia pomocy frankowiczom w formie, którą zaproponowała Kancelaria Prezydenta.



Myślę, że sektor bankowy będzie się musiał odnaleźć w źródłach finansowania tych wszystkich pomysłów nowego rządu. Banki będą w stanie udźwignąć ten ciężar. Pytanie jednak, jaki to będzie miało skutek na przyszłość. Myślę, że delikatnie jednak ujemny, bo sektor bankowy zostanie poważnie obciążony także innymi daninami – ocenia Adam Ruciński.

Według szacunków analityków zwrot spreadu walutowego oraz przeliczenie kredytów po tzw. kursie sprawiedliwym może kosztować polski sektor bankowy od 30 do nawet 50 mld złotych. Tymczasem zysk całego sektora bankowego w Polsce, który jeszcze w 2014 roku sięgał 16 mld zł, w ubiegłym roku spadł wg szacunków do ok. 11 mld zł.

Źródło: Newseria

Udostępnij:

Drukuj



MM




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również