Praca szuka pracownika

© Fotolia

Udostępnij:

W zeszłym roku zapotrzebowanie na pracowników w sektorze przemysłowym wzrosło o 17,4% r/r, a liczba zatrudnionych po raz pierwszy od 2009 r. ma szansę przekroczyć 5 mln osób. Tym samym rynek pracy w przemyśle coraz bardziej ciąży w kierunku rynku pracownika: w niektórych gałęziach produkcji już dziś jest więcej wakatów niż kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach.

W 2015 r. najbardziej poszukiwanymi specjalistami w branży byli pracownicy produkcji, inżynierowie,
mechanicy, monterzy i serwisanci. Najwięcej wakatów czekało na nich w sektorze motoryzacyjnym oraz w produkcji maszyn. To właśnie w tych branżach oferowano im też najlepsze warunki pracy: umowę o pracę na pełny etat, stosunkowo wysokie zarobki oraz świadczenia dodatkowe (ubezpieczenia, opiekę medyczną itd.).



W opinii ekspertów rynku pracy, korzystne dla pracownika warunki zatrudnienia to jednak nie tylko domena maszynówki i automotive, lecz całego przemysłu: w 75% przypadków kandydaci na pracowników mogą tu liczyć na zatrudnienie na pełny etat na podstawie umowy o pracę. Trend ten wynika z wyjątkowo dużego zapotrzebowania na wykwalifikowanych specjalistów: w niektórych gałęziach deficyt wysoko wyspecjalizowanego personelu jest tak duży, że kandydaci dysponujący odpowiednią wiedzą i doświadczeniem mają szansę wynegocjowania bardzo dobrych warunków zatrudnienia.

ZATRUDNIENIE ROŚNIE

Według danych GUS w I kwartale 2016 r. w przemyśle zatrudnionych było 4,99 mln osób, a więc o 0,8% więcej niż rok wcześniej. Co prawda od 20 lat ich liczba oscyluje w stałych granicach 4-5 mln, ale – podobnie jak pozostałe sektory rynku pracy – również podlega okresowym fluktuacjom odzwierciedlającym ogólną koniunkturę gospodarczą. Jedną z największych odnotowano w 2009 i 2010 r., gdy zatrudnienie w przemyśle skurczyło się z 5,16 mln do 4,67 mln osób. Obecny wzrost pozwala przewidywać, że jeszcze w tym roku może ono ponownie przekroczyć 5 mln, a tym samym osiągnąć stan sprzed światowego kryzysu gospodarczego.

Niezmienny jest też udział zatrudnionych w przemyśle w ogólnej liczbie pracujących. W I kwartale 2016 r. wyniósł on 30,5%, plasując tym samym sektor ten na 2. miejscu wśród głównych filarów gospodarki – po usługach, ale znacznie przed rolnictwem.



REGIONALNE DYSPROPORCJE

Branża przemysłowa w Polsce nie jest przy tym tworem jednolitym. Abstrahując od różnic w wielkości zatrudnienia i zarobkach w poszczególnych jej segmentach, które ze względu na duże zróżnicowanie tego sektora wymykają się niniejszemu opracowaniu, warto zwrócić również uwagę na duże rozbieżności w tym zakresie warunkowane lokalizacją geograficzną zakładów produkcyjnych.

I tak, największe zapotrzebowanie na pracowników przemysłowych odnotowują województwa wschodnie, południowo- -zachodnie i centralne, najmniejsze zaś – północno-zachodnie i południowe. Z kolei pod względem poziomu wynagrodzeń najlepiej wpada województwo mazowieckie ze średnią pensją 5244 zł brutto, najgorzej zaś – warmińsko-mazurskie (3527 zł brutto). Poniżej średniej krajowej (4101,36 zł brutto) zarabiają również pracownicy przemysłowi w województwach: podlaskim (3734 zł), podkarpackim (3790 zł), kujawsko-pomorskim (3795 zł), lubuskim (3810 zł) i świętokrzyskim (3898 zł).

ZMIERZCH RYNKU PRACODAWCY

Pozytywne trendy obserwowane w przemyśle są jednocześnie odzwierciedleniem ogólnej sytuacji na polskim rynku pracy, który po latach kryzysu przestaje być rynkiem pracodawcy, a znów staje się rynkiem pracownika. Jak twierdzą eksperci, jeśli dzisiejsza koniunktura utrzyma się na porównywalnym poziomie, po 2020 r. wszystkie osoby poszukujące pracy rzeczywiście ją znajdą, a bezrobocie będzie utrzymywało się na poziomie zbliżonym do naturalnego (5-6%).

Kontynuację tych trendów potwierdza ostatni raport ManpowerGroup „Barometr Manpower Perspektyw Zatrudnienia” na III kwartał 2016 r. Według ankiety przeprowadzonej wśród 750 pracodawców nastroje wśród przedsiębiorców są bardzo dobre, co przekłada się na wzrost skłonności do inwestycji, w tym w kapitał ludzki. Aż 18% badanych potwierdziło, że w najbliższym czasie planuje zatrudnienie kolejnych pracowników, a 70% zadeklarowało chęć utrzymania liczby personelu na tym samym poziomie. Jedynie 5% pracodawców widziało konieczność redukcji etatów. Tym samym Polska 13. kwartał z rzędu znalazła się na fali wzrostowej, jeśli chodzi o perspektywy zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw.

PAPIEREK LAKMUSOWY

Według ekspertów z Manpower Group największy wzrost zatrudnienia w kolejnym kwartale odnotuje przy tym branża przemysłowa. To właśnie w tym sektorze prognozy były najbardziej optymistyczne i wyniosły +20% w zatrudnieniu netto – o 12 punktów procentowych więcej niż rok wcześniej. Tym samym przemysł wyprzedził transport i logistykę oraz budownictwo, które znalazły się odpowiednio na 2. i 3. pozycji. Również i w tej kwestii widać jednak znaczne zróżnicowaniepomiędzy przedsiębiorstwami. Najchętniej nowych pracowników zatrudniają firmy duże. Mniejszy optymizm pod tym względem wykazują przedsiębiorcy z sektora

MŚP oraz mikroprzedsiębiorstwa. Pozytywna sytuacja w sektorze przemysłowym jest przy tym uznawana za papierek lakmusowy dla innych branż powiązanych z produkcją przemysłową. Stąd też wzrost zatrudnienia w przemyśle można uznać za zapowiedź rozwoju pozostałych sektorów gospodarki narodowej. Otwartym pozostaje jednak pytanie, czy powstanie rynku pracownika w sytuacji niedoboru specjalistów nie spowoduje, że pracodawcy będą musieli zweryfikować swoje plany kadrowe, aby dostosować je do podaży siły roboczej na rynku. Sytuacja taka może mieć miejsce wówczas, jeśli poziom kompetencji absolwentów uczelni technicznych i szkół zawodowych pozostanie na dzisiejsym, niskim poziomie. Obecny rozwój szkolnictwa zawodowego w kierunku systemu dualnego oraz wzrost zainteresowania studiami technicznymi i praktyczną nauką zawodu skłania jednak do snucia optymistycznych wizji. Czas pokaże, czy będzie on jednak tak szybki, aby nadążyć za dynamicznie rosnącymi potrzebami branży.

MM KOMENTARZ:

Mariusz Seńko, starosta powiatu tureckiego

Zmiany demograficzne w najbliższych latach będą dużym obciążeniem dla rynku pracy. Liczba osób w wieku nieprodukcyjnym w stosunku do osób w wieku produkcyjnym będzie sukcesywnie rosła, skutkując coraz większym deficytem wykwalifikowanych pracowników na rynku pracy. Wydaje się, że jedynie działania nastawione na zwiększenie zainteresowania kształceniem zawodowym wśród młodzieży w zakresie nowych technologii mogą być receptą na powyższe zagrożenie. Wymaga to przede wszystkim uatrakcyjnienia kształcenia zawodowego i jednocześnie jego uelastycznienia. Pracodawca musi mieć możliwość wpływania na proces kształcenia, jednocześnie nauka zawodu powinna w większym stopniu być realizowana w warunkach jak najbardziej zbliżonych do rzeczywistych warunków pracy.


Ważnym aspektem tego działania jest również właściwa organizacja procesu kształcenia z wykorzystaniem najnowszych technologii. Jedynie szkoły, które w najbliższym czasie zapewnią swoim uczniom dostęp do maszyn i urządzeństosowanych we współczesnym przemyśle mają szansę przygotować dobrego pracownika, który znajdzie zatrudnienie w nowoczesnych fabrykach funkcjonujących w dobie czwartej rewolucji przemysłowej. Jest to wielkie wyzwanie, które dla samorządów terytorialnego i gospodarczego oznacza konieczność wypracowania odpowiedniej strategii współpracy.

Udostępnij:

Drukuj



Agata Świderska




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również