Węglowa huśtawka

©

Udostępnij:

Jeszcze w końcu ubiegłego roku wydawało się, że nic nie zapowiada tak radykalnej zmiany sytuacji. Po latach restrukturyzacji sektor węglowy cieszył się względną stabilizacją, a menedżerowie więcej myśleli o niezbędnych inwestycjach niż czekających na pieniądze wierzycielach. Kompania Węglowa nie nadążała za popytem i twardo obstawała przy ponad 40-procentowej podwyżce cen węgla dla energetyki. Jastrzębska Spółka Węglowa, która dopiero co dostała koncesję na eksploatację nowego złoża, przygotowywała się do wartych kilka miliardów złotych inwestycji, a Katowicki Holding Węglowy szykował prospekt emisyjny, rozpatrując termin giełdowego debiutu. Dziś, choć wszystkie te plany są aktualne, szefowie górniczych firm są znacznie ostrożniejsi w ocenie tego, kiedy możliwa będzie ich pełna realizacja.

Pierwsza skutki kryzysu odczuła Jastrzębska Spółka Węglowa. Gdy wobec gwałtownego spadku popytu na stal jej największy polski producent zmniejszył produkcję o połowę, tak samo gwałtownie spadło zapotrzebowanie na koks i służący do jego wytwarzania węgiel koksowy. W ślad za tym dramatycznie spadły ceny. Nie trzeba było długo czekać, by tradycyjnie najbogatsza górnicza firma, która w zeszłym roku zarobiła na czysto ponad pół miliarda złotych, stanęła pod ścianą malejącej sprzedaży i spadających przychodów. Z danych resortu gospodarki wynika, że w pierwszym półroczu 2009 roku łączna sprzedaż węgla koksowego była aż o 49,3% mniejsza niż rok wcześniej. Przychody z krajowej sprzedaży tego rodzaju węgla spadły - w odniesieniu do pierwszego półrocza 2008 roku - o ponad 1,57 mld zł, czyli o 66,3%. Spadek sprzedaży tego surowca pociągnął w pierwszym półroczu zmniejszenie jego wydobycia o 43,1%.



W odpowiedzi na pogarszającą się sytuację rynkową zarząd JSW ogłosił plan kryzysowy, zakładający sięgające pół miliarda złotych oszczędności. Wstrzymano przyjęcia nowych pracowników, zamrożono płace, zaprzestano kosztownej pracy w weekendy, zrezygnowano z usług wielu zewnętrznych firm. Początkowo zakładano, że ubytki w sprzedaży węgla koksowego chociaż częściowo uda się zrekompensować węglem energetycznym. Niestety, wkrótce kryzys dotknął także rynek tego surowca. Gdy okazało się, że przyjęty plan nie wystarcza, prezes JSW Jarosław Zagórowski zaproponował załodze rozwiązania, służące wzmocnieniu elastyczności działania firmy: zastąpienie starych układów zbiorowych pracy jednym, nowym, oraz zmianę, zgodnie z którą już nie poszczególne kopalnie, ale skupiająca je spółka będzie pracodawcą dla górników.

- Kryzys obnażył słabości firmy. Należy do nich brak elastyczności i wysokie koszty, których szybkie obniżenie jest trudne właśnie z powodu braku elastyczności. Dlatego podjęliśmy wyzwanie przeprowadzenia zmian. Tylko w kryzysie możemy je przeprowadzić, bo możemy liczyć na zrozumienie załogi - mówił Zagórowski, tłumacząc, że zmiany służą ratowaniu miejsc pracy w zatrudniającej ponad 22 tys. osób firmie. To, że przy okazji miały zmienić się związkowe struktury, ograniczając liczbę etatowych działaczy o jedną trzecią i dając ok. 6 mln zł oszczędności, prezes uznał za drugorzędne, choć faktycznie będące następstwem zmian.

Związki mówią: NIE

Skala związkowego sprzeciwu przerosła oczekiwania. Ulicami Jastrzębia Zdroju przeszła kilkutysięczna manifestacja, a wejście do siedziby JSW zasłonił mur, który rozebrano dopiero kilka tygodni później. Po zorganizowanym z inspiracji związków referendum stanowisko w zarządzie stracił, po ośmiu latach sprawowania swojej funkcji, wiceprezes ds. pracowniczych z wyboru załogi, Marian Ślęzak. Wcześniej jego dom, podobnie jak prywatne mieszkanie prezesa Zagórowskigo, były pikietowane przez związkowych działaczy. Związkowcy nie akceptowali zmian, a zarząd oskarżali o nieudolność, podnosząc m.in. argument zawarcia niekorzystnych umów opcji walutowych, na których spółka może stracić w sumie - jak wcześniej nieoficjalnie szacowano - nawet 100 mln zł. Negatywną ocenę tych umów podzielił w czerwcu wicepremier Waldemar Pawlak, który odwołał ze stanowiska odpowiedzialną za finanse wiceprezes spółki, Grażynę Bulę. Z podobnych powodów dymisję otrzymał też wiceprezes Katowickiego Holdingu Węglowego i cały zarząd eksportującego węgiel Węglokoksu. Na czele tej spółki Piotra Kozioła zastąpił Jerzy Podsiadło.

Sprawa zmian strukturalnych w JSW znalazła dość nieoczekiwane rozwiązanie - Państwowa Inspekcja Pracy, która na wniosek wiceminister gospodarki Joanny Strzelec-Łobodzińskiej przyjrzała się problemowi, uznała, że to spółka, a nie poszczególne kopalnie, od chwili powstania jest jedynym pracodawcą dla załogi i nie musi jej przejmować na proponowanych przez zarząd zasadach. Związkowcy ogłosili zwycięstwo, ale orzeczenie PIP było też po myśli zarządu, bo okazało się, że związki i tak muszą dostosować swoje struktury do nowej sytuacji, a więc zmniejszyć liczbę działaczy. Wcześniej zarząd JSW apelował do nich, by wrócili do pracy na dawne, robotnicze stanowiska, bo ich oddelegowania do pracy związkowej wygasły.

Do dziś nie wszystkie związki dostosowały swoje struktury, jak chce tego zarząd. Rozpoczęły się natomiast przymiarki do rozmów o nowym układzie zbiorowym pracy.
- Nowy układ nie będzie przedmiotem negocjacji, a wynikiem wspólnych prac wszystkich zainteresowanych stron. Naszym celem jest dobre przygotowanie się do wspólnych prac tak, aby powstał  nowoczesny, sprawiedliwy, przejrzysty  i zrozumiały system, który pozwoli uczciwie wynagradzać. To także odpowiedź na oczekiwania pracowników - tłumaczy prezes Zagórowski.

Przepychanki związkowców z zarządem nie rozwiązały najważniejszych problemów, stojących przed spółką. Ceny nadal spadały, a zwały niesprzedanego węgla rosły, osiągając w szczytowym momencie 1,5 mln ton. Zarząd spółki podjął bezprecedensową decyzję o zaprzestaniu z końcem kwietnia wydobywania węgla w piątki, by nie produkować na zwały. Dla załogi spółki, która w przeszłości, by zaspokoić zapotrzebowania, pracowała także w soboty czy niedzielę, był to trudny sprawdzian. Brak lepiej płatnych dniówek świątecznych i wolne piątki oznaczały realny spadek zarobków nawet o jedną trzecią.



Dobry koniec lata

Koniec lata zdaje się przynosić dobre wiadomości dla JSW. W sierpniu spółka na stałe powróciła do pięciodniowego tygodnia pracy. Zarząd firmy liczy, że za wzrostem popytu na węgiel koksowy pójdzie także wzrost jego cen. - Zakładamy, że w sierpniu miesięczna wielkość sprzedaży węgla koksowego będzie zbliżona do tej sprzed kryzysu. W porównaniu z poprzednimi, kryzysowymi miesiącami w sierpniu sprzedaż rośnie mniej więcej o jedną trzecią - mówi rzeczniczka JSW, Katarzyna Jabłońska-Bajer...

Cały tekst czytaj w numerze 8-9/2009 MM

Udostępnij:

Drukuj



Marek Błoński




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również