"Wizja przemysłu 4.0 w Polsce". Relacja z wydarzenia

© Automaticon

Udostępnij:

W którą stronę podąża rozwój robotyzacji oraz jakie są największe wyzwania stawiane przed branżą – na te i inne pytania odpowiadali eksperci w trakcie debaty „Wizja przemysłu 4.0 w Polsce. Roboty współpracujące z ludźmi” zorganizowanej 3 marca 2016 roku w ramach targów AUTOMATICON w Warszawie.

Na 10 tys. pracowników zatrudnionych w polskim przemyśle wytwórczym przypadają 22 roboty – wynika z raportu Międzynarodowej Federacji Robotyki. To mało w porównaniu ze średnią światową, która wynosi 66. Nawet w krajach takich jak Czechy czy Słowacja robotyzacja jest na wyższym poziomie.



Polska jest siódmym największym producentem żywności w Unii Europejskiej i ósmym największym jej eksporterem, a z danych Międzynarodowej Federacji Robotyki wynika, że w 2011 r. w sektorze dóbr konsumpcyjnych zainstalowano zaledwie 12 robotów – wyliczał Łukasz Drewnowski, kierownik sprzedaży i marketingu lokalnej jednostki biznesu robotyki ABB. – To niski wynik, szczególnie biorąc pod uwagę poziom zrobotyzowania tego sektora w innych krajach, które przez wykorzystywanie nowych technologii budują przewagę konkurencyjną.

Pozytywny wzrost

Choć w Polsce liczba robotów nie jest wysoka, to kolejne dane pozwalają spojrzeć w przyszłość z większym optymizmem. Jak podaje Międzynarodowa Federacja Robotyki, szacowany średnioroczny wzrost liczby robotów w naszym kraju utrzymywał się w ostatnich latach na poziomie 22%. Wynika to przede wszystkim z możliwości uzyskania wsparcia finansowego ze środków unijnych.

Niewątpliwie zarówno dotacje, jak i zachęty podatkowe stymulujące inwestycje w zaawansowane technologie mogą podnieść poziom nasycenia robotami w najbliższej przyszłości – potwierdziła Magdalena Burnat-Mikosz, partner i lider w zakresie B+R i innowacyjności w Polsce z firmy Deloitte Innovation Consulting.

Eksperci uczestniczący w debacie "Wizja przemysłu 4.0 w Polsce" podkreślali, że obecnie rola robota w przedsiębiorstwie zaczyna się zmieniać.

Do tej pory roboty były wykorzystywane do optymalizacji procesu produkcji. Jednak dziś, dzięki zastosowaniu nowych technologii, istnieje także możliwość wkomponowania robota w dodatkowe obszary działalności firmy. I nie chodzi już tylko o realizację czynności niebezpiecznych dla człowieka. Robot może pomagać w wykonywaniu powtarzalnych i czasochłonnych prac, które niekoniecznie wnoszą wartość dodaną – komentowała Magdalena Burnat-Mikosz.

Specjaliści nie mają wątpliwości, że w Polsce powinniśmy kłaść jeszcze większy nacisk na robotyzację przedsiębiorstw. Jeśli tak się nie stanie, nasz przemysł i cała gospodarka mogą pozostać w tyle za krajami Europy i świata.

Polska nie działa w oderwaniu od gospodarek globalnych. Wzrost, który się dokonywał w ostatnich latach, był generowany w dużej mierze przez inwestycje zagraniczne i przepływ technologii. W sytuacji otwartych granic, wolnego rynku oraz swobodnego przepływu osób, towarów i usług nie sposób wyłączyć się z tego trendu. W związku z tym brak usprawnienia technologicznego procesów produkcji może doprowadzić do wykluczenia Polski z klubu podmiotów, które razem budują konkurencyjną gospodarkę. To jest proces nieodwracalny – twierdził ekspert z Deloitte Innovation Consulting.



Ewolucja robotyzacji

Robotyka rozwija się na świecie od około 40 lat, nie jest więc zjawiskiem nowym. Jednak w ostatnim czasie można zauważyć kilka nowych trendów w branży.

Obecnie producenci muszą szybko reagować na zmieniające się potrzeby klientów, którzy oczekują produktów w nowym kolorze, kształcie, wyposażonych w inne podzespoły i łatwo programowalnych. Z tego względu proces produkcji robotów musi być na tyle elastyczny, aby szybko dostosowywać się do wymagań stawianych przez klientów, a linia produkcyjna musi być prosto adoptowana do nowego modelu – zauważył Łukasz Drewnowski.

To jednak nie wszystko: ekspert wskazuje, że kolejnym trendem jest powstawanie robotów kolaborujących, które mogą bezpiecznie współpracować z człowiekiem. Najnowsze rozwiązania nie muszą już być odgrodzone od operatora. Co więcej, są humanoidalne, czyli naśladują nasze cechy.

Takie roboty co prawda nie mają sztucznej inteligencji, więc same nie decydują o tym, co będą robić, ale technologia ta rozwija się dziś bardzo szybko. Zapewne kolejnym krokiem w rozwoju robotyzacji będzie dodanie pakietu sztucznej inteligencji – twierdził Łukasz Drewnowski.

Podczas tegorocznego AUTOMATICONU i debaty "Wizja przemysłu 4.0 w Polsce" firma ABB zaprezentowała robota o nazwie YuMi, który został stworzony właśnie na wzór humanoidanych maszyn. Jest to robot dwuramienny, który do wykonywania swoich zadań nie potrzebuje klatki bezpieczeństwa. Dzięki rozbudowanemu systemowi czujników i kamer, a także systemowi detekcji siły urządzenie może być umieszczone przy linii technologicznej w bezpośredniej bliskości człowieka. Ponadto dodatkowe czujniki ciśnienia pozwalają robotowi naśladować ludzkie ruchy, co daje mu możliwość składania małych elementów i podawania ich pracownikowi linii produkcyjnej. Producent podkreśla, że jest on tak dokładny, że potrafi nawet nawlec igłę. YuMi znajdzie zastosowanie przede wszystkim w branży elektroniki użytkowej. Jednak już dzisiaj wiadomo, że jego funkcjonalność pozwala na wykorzystanie urządzenia w wielu innych branżach, w których szczególną rolę odgrywają precyzja, szybkość i bezpieczeństwo.

Uczelnie stawiają na robotykę

Pozytywnym zjawiskiem w Polsce jest fakt, że uczelnie wyższe i sami studenci zaczynają dostrzegać istotną rolę robotyki w produkcji. Przejawia się to w zauważalnym wzroście zainteresowania technicznymi kierunkami związanymi z produkcją przemysłową. Wprawdzie, jak wynika z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, na przestrzeni ostatnich sześciu lat liczba studentów w kraju zmniejszyła się o ponad 20%, jednak trend ten nie dotyczy renomowanych uczelni technicznych. W ostatnim naborze na kierunek mechatronika w Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie przyjęto o 28% więcej studentów niż w roku akademickim 2009/2010.

Obserwujemy wyraźny wzrost zainteresowania podjęciem studiów na kierunku mechatronika. Od roku akademickiego 2010/2011 liczba studentów utrzymuje się na stałym poziomie i oscyluje wokół 120 osób – potwierdza ppłk dr inż. Wojciech Kaczmarek, kierownik zespołu mechatroniki WAT. – Tendencja ta mnie jednak nie dziwi, bowiem doświadczeni w robotyzacji i automatyzacji procesów produkcji studenci jeszcze w trakcie studiów są rozchwytywani przez pracodawców.

Udostępnij:

Drukuj



Robert Ocetkiewicz




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również