Wyposażenie parku maszynowego jako usługa

Udostępnij:

Samochody, rowery i hulajnogi wypożyczane na minuty, infrastruktura i usługi informatyczne rozliczane według zużycia to tylko wybrane przykłady pokazujące, że model aaS („as a Service”) coraz śmielej wkracza do naszej codzienności, także biznesowej. Trend ten zaczyna być widoczny również w sektorach przemysłowych. Czy jest szansa, że obejmie tak kluczową infrastrukturę przedsiębiorstwa jak park maszynowy? 

Model aaS „as a Service” został rozpowszechniony na masową skalę przez branżę IT. Sektor ten oferuje swoim klientom szereg usług: SaaS (Software as a Service – oprogramowanie jako usługa), PaaS (Platform as a Service – platforma jako usługa), CaaS (Cloud as a Service – chmura jako usługa), IaaS (Infrastrukture as a Service – infrastruktura informatyczna jako usługa) itp. W skrócie chodzi o to, by skomplikowane i kosztowne wdrożenia potrzebnych do działania firmy rozwiązań informatycznych zastąpić modelem subskrypcji konkretnych usług. W ten sposób przedsiębiorca może zmniejszyć wydatki na IT, uzyskać dopasowany do swojej działalności pakiet usług i mieć dostęp do najnowszych technologii, przy czym koszt utrzymania infrastruktury ponosi dostawca usług.

Model aaS nie ogranicza się już jednak tylko do branży IT. W coraz śmielej postulowanej i realizowanej gospodarce współdzielenia wkroczył on do wielu obszarów codziennego życia i biznesu. Przykładem może być sektor transportowy z realizowanymi z powodzeniem usługami typu Uber, BlaBlaCar czy wypożyczanie pojazdów z rozliczeniem za minuty użytkowania.

Potencjał modelu aaS i płynące z niego korzyści sprawiają, że staje się on atrakcyjny także dla branż tradycyjnie polegających na własnej infrastrukturze, np. sektora produkcyjnego.  


Sprzęt jako usługa

Jedną z propozycji skierowanych głównie do branż wytwórczych jest Equipment as a Service (EaaS) – czyli sprzęt (wyposażenie) jako usługa. Co ciekawe, nie jest to model nowy. Już w 1962 r. Rolls-Royce wprowadził program Power by the Hour (PBH), w ramach którego „wypożyczał” swoje silniki Viper do samolotów i rozliczał je według godzin lotów, które były przez nie obsługiwane. Od tego czasu koncepcja PBH jest stale rozwijana i wdrażana w sektorze lotnictwa cywilnego i wojskowego, gdzie zyskała nawet swoją nazwę: Performance-based-Logistics (PBL – logistyka oparta na wydajności).

Model PBL pozwala producentom OEM w sektorze lotnictwa rozszerzyć swoją ofertę o pełną obsługę techniczną oferowanego sprzętu, co w dłuższej perspektywie czasowej umożliwia zwielokrotnienie przychodów z jednego wytworzonego produktu. Operatorom samolotów natomiast pozwala skoncentrować się na podstawowej działalności przy jednoczesnej pełnej kontroli budżetu przeznaczanego na utrzymanie i konserwację użytkowanego sprzętu. 

Także w innych sektorach wytwórczych pojawiają się zwiastuny nowego trendu. Equipment as a Service oznacza korzystanie z maszyn i urządzeń nienabywanych przez przedsiębiorstwo na własność, ale użytkowanych na zasadzie usługi świadczonej przez ich wytwórcę. Model ten nie wkracza przebojem do sektora produkcyjnego, wymaga bowiem zmian mentalnościowych i organizacyjnych, a po stronie przedsiębiorstw, które miałyby świadczyć usługi wypożyczenia maszyn, wiąże się ze sporymi nakładami inwestycyjnymi i ryzykiem. 

W tym aspekcie właśnie upatruje się braku szerokiego rozpowszechnienia modelu EaaS w obszarze produkcyjnym. O ile usługi programistyczne oferowane jako usługa nie wiążą się z wysokim ryzykiem finansowym (ze względu na wartość miesięcznych opłat subskrypcyjnych), o tyle dostarczenie maszyn, których wyprodukowanie kosztuje setki tysięcy złotych, może w razie niepowodzenia projektu przynieść katastrofalne skutki dla firmy. Mimo to EaaS powoli staje się przedmiotem zainteresowania obu stron: potencjalnych usługodawców oraz użytkowników maszyn, urządzeń, wyposażenia i całych systemów produkcyjnych. Decyzja o wypożyczeniu komponentów składających się na park maszynowy to jednak kwestia poważna i pociągająca za sobą konieczność przemodelowania niektórych obszarów działalności przedsiębiorstwa. Wymaga przede wszystkim starannego doboru usługodawcy (producenta maszyn) i sposobu rozliczenia za użytkowanie sprzętu.  


TOP w kategorii


#Zarządzanie przedsiębiorstwem

Maszyny park maszynowy rozwiązania SaaS



Modele rozliczeń

Dla opłacalnego wdrożenia koncepcji EaaS konieczne jest, by i firma oferująca sprzęt, i przedsiębiorstwo korzystające z niego dokładnie rozumiały, jaką wartość wnosi on do firmy, i stosowanie do tego uzgodniły sposób jego udostępniania i rozliczania usługi. Do wyboru są modele rozliczeń oparte na wynikach (operacyjnych lub finansowych) realizowanych za pomocą użyczanego sprzętu albo też uwzględniające czas bądź intensywność jego użytkowania. 

Wyniki operacyjne jako podstawa rozliczeń mogą sprawdzić się tam, gdzie realizowane są precyzyjnie ustalone zadania dyskretne, czyli np. w robotyce i automatyce. W tych obszarach da się konkretnie wyliczyć liczbę cykli wykonywanych przez maszyny. 

Rozliczenie na podstawie wyników finansowych z kolei wymaga możliwości ustalenia bezpośredniego związku między użyczonym sprzętem a mierzalnymi skutkami finansowymi. Na przykład operatorzy stacji paliw, którzy nie chcą ponosić wysokich kosztów na sprężarkę i związany z nią sprzęt, mogą skorzystać z modelu, w którym otrzymują to wyposażenie od niezależnego dostawcy i rozliczają się z nim w zależności od ilości sprzedanego gazu. 

Łatwiejsze wydają się modele rozliczania bazujące na czasie i intensywności użytkowania maszyn i urządzeń. Płatność za czas stosuje np. firma Hilti, producent elektronarzędzi, która w ramach swojej usługi nazwanej „Zarządzanie Flotą” daje kontrahentom dostęp do różnorodnego asortymentu narzędzi za stałą miesięczną opłatą. Po podobne rozwiązanie sięgnęła firma Mewa, oferująca wynajem tekstyliów i odzieży roboczej. Z kolei model oparty na użytkowaniu wiąże płatność z intensywnością użytkowania maszyn – np. opłaty naliczane są za wiercony metr sześcienny w sektorze wydobywczym. 

Model EaaS zyskuje na popularności z pewnością dzięki rozwojowi technologii, która wyposaża maszyny w czujniki umożliwiające kontrolę ich pracy, przewidywanie awarii i szybkie reagowanie na ewentualne problemy. Model ten bowiem ma na celu zapewnienie jak największej wydajności i żywotności maszyn, urządzeń i pozostałego wyposażenia, tak by maksymalnie zarabiały przez cały cykl życia.

Współpraca w ramach EaaS może zmniejszyć koszty operacyjne klientów i zwiększyć przychody sprzedawcy użyczającego sprzęt (źródło: Bain&Company)

Przygotowanie przedsiębiorstwa

Modele EaaS dają korzystającym z nich przedsiębiorstwom produkcyjnym dostęp do drogiego sprzętu bez wielkich nakładów kapitałowych przy jednoczesnym podziale ryzyka między nimi a dostawcami. Przejście na ten sposób funkcjonowania wymaga jednak przygotowania firmy do zmian, przede wszystkim po stronie dostawcy sprzętu. 

Realizacja koncepcji EaaS oznacza stałe zaangażowanie przedstawicieli firmy dostarczającej wyposażenie z jego użytkownikami – począwszy od etapu planowania transakcji, przez dostarczenie sprzętu i wykonywany na bieżąco monitoring i konserwację, po doradztwo oparte na uzyskiwanych z maszyn i analizowanych wynikach.

Poza tym założenie maksymalnego wykorzystania potencjału użyczanego wyposażenia może wpłynąć na jego projektowanie. Na przykład firma General Electric, która udostępnia niektóre swoje silniki w opcji rozliczenia za godzinę lotu, wprowadziła do tych produktów m.in. czujniki i inne inteligentne opcje optymalizujące wydajność i zmniejszające zużycie paliwa. Poza tym stworzyła cyfrowe bliźniaki produktów, które pozwalają na łatwe porównanie wydajności rzeczywistych silników z modelami przy sprawdzaniu potencjalnych zmian konstrukcyjnych. 

Dla dostawców sprzętu przejście na model EaaS oznacza też rezygnację z jednorazowej sprzedaży często bardzo drogich maszyn na rzecz stałych dochodów, które długofalowo przyniosą korzyści i stabilność finansową, ale początkowo oznaczają dużo niższy przychód. Wszystko to należy uwzględnić, decydując się na zmianę modelu funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Przy wielu zaletach tego rozwiązania – do których zaliczyć trzeba m.in. stały strumień dochodów z udostępniania sprzętu, czyli płynność finansową i możliwość elastycznego reagowania na koniunkturę, możliwość wtórnej sprzedaży używanego sprzętu, wykorzystanie w pełni możliwości sprzętu w całym jego cyklu życia czy większe przywiązanie klientów do firmy – ma ono także kilka wad. Jedną z nich jest wspomniana konieczność przygotowania przedsiębiorstwa na większe koszty (związane z adaptacją sprzętu do specyficznych potrzeb klientów) i mniejsze przychody na początku takiej działalności. Kolejne duże wyzwanie to zarządzanie poufnymi danymi klientów, które wymagają zapewnienia odpowiedniego ich bezpieczeństwa i prywatności. Poza tym firma musi dostosować do nowego modelu wewnętrzne systemy rozliczeń – fakturowania, księgowania przychodów z użyczenia sprzętu na przełomie okresów rozliczeniowych, prowizyjnego wynagradzania pracowników obsługujących firmy wynajmujące sprzęt itp. Wreszcie trzeba zapewnić stałe zaplecze dla oferowanego wyposażenia, aby w razie nieplanowanych przestojów wypełnić warunki kontraktu. 

W kierunku zmian

Choć model Equipment as a Service wymaga pokonania pewnych przeszkód, to wydaje się mieć spory potencjał. Użytkowników tak użyczanego sprzętu zachęcać może to, że odpowiedzialność za konserwację, serwis, naprawy i wymianę wyposażenia ponosi dostawca EaaS. Ten jednak ma możliwość obniżenia ryzyka dzięki zastosowaniu zaawansowanych technologii (czujników, oprogramowania), które pozwalają z powodzeniem przewidywać stan wyposażenia, śledzić jego pracę i z wyprzedzeniem planować ewentualne przestoje.

Model EaaS doskonale wpisuje się w promowaną dziś gospodarkę współdzielenia, definiowaną zdaniem „Nie potrzebuję wiertarki, tylko dziury w ścianie”. Analogicznie producenci z sektora przemysłowego mogliby powiedzieć, że potrzebują wytworzyć produkt, w którym się specjalizują, a kwestia używanych do tego celu narzędzi może wraz z rozwojem technologicznym i biznesowym podlegać uzasadnionym, racjonalnym zmianom. Czy tak rzeczywiście będzie – czas pokaże.

Artykuł ten ukazał się w czasopiśmie

Udostępnij:

Drukuj





Barbara Blaczkowska



Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również