MM Magazyn Przemysłowy: Jesteśmy obecnie świadkami bezprecedensowych zmian zachodzących w różnych gałęziach przemysłu na całym świecie. Po trzeciej rewolucji przemysłowej, która polegała na automatyzacji poszczególnych procesów, przyszła kolej na czwartą, w której kluczową rolę odgrywają takie technologie jak Internet Rzeczy, Big Data, chmura obliczeniowa, roboty współpracujące, wirtualna i rozszerzona rzeczywistość. Na jakim etapie zaawansowania są polskie przedsiębiorstwa przemysłowe?

Jadwiga Emilewicz: – Technologie te zyskują na znaczeniu, chociaż nie są jeszcze w powszechnym użyciu. Z badań Smart Industry Polska 2018, przeprowadzonych przez MPiT oraz Siemens na grupie mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw, wynika, że aż 60% przedsiębiorców nie słyszało w ogóle o koncepcji Przemysłu 4.0, a tylko 15% świadomie wdrożyło jej elementy lub planuje to zrobić. Jednocześnie część z tych technologii jest wykorzystywana bez świadomości wpisywania ich w ideę Przemysłu 4.0. Badania potwierdzają, że nasz przemysł wciąż wprowadza zdobycze trzeciej rewolucji i to one są głównym czynnikiem wspierającym innowacyjność. Jednak, co ważne, rośnie świadomość środowiska przemysłowego na temat czwartej rewolucji. Coraz więcej przedsiębiorców dostrzega nieuchronność zmian i przygotowuje się do nich. Z automatyzacji linii produkcyjnych korzysta 52% przedsiębiorstw, z analityki danych – 51%. Dalej plasują się: oprogramowanie obniżające koszty prototypowania i wprowadzanie nowych produktów (32%), Internet Rzeczy (29%) i robotyzacja linii produkcyjnych (25%). Niemal każdą z technologii, z wyjątkiem druku 3D, chętniej wykorzystują firmy średnie niż małe i mikro.

Jak w praktyce w polskich firmach realizowana jest transformacja do Przemysłu 4.0?

- Transformacja do Przemysłu 4.0 to proces długotrwały, wieloletni. Wymaga odpowiedniej strategii, nabycia nowych kompetencji, wyszkolenia pracowników i menedżerów, a w końcu wdrożenia wybranych rozwiązań do produkcji. Te zmiany zachodzą powoli, rośnie rynek robotyki przemysłowej, przedsiębiorstwa kupują coraz więcej tego typu maszyn. Wzrasta też wykorzystanie znaczników RFID, co wskazuje na postępującą cyfryzację przemysłu. Postępuje optymalizacja procesów produkcyjnych. Oznacza to, że więcej danych przemysłowych jest zbieranych i analizowanych.

Polskie przedsiębiorstwa w kierunku Przemysłu 4.0 ma poprowadzić powołana pod koniec marca Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości. Jaka dokładnie będzie jej rola i wpływ na krajowe przedsiębiorstwa przemysłowe?

– Misją Platformy jest zwiększanie świadomości na temat Przemysłu 4.0. Dlatego istotnym jej zadaniem jest mobilizowanie polskich przedsiębiorców do wykorzystania zdobyczy czwartej rewolucji przemysłowej w swoich firmach. Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości oferować będzie przedsiębiorstwom wsparcie w ich transformacji cyfrowej w zakresie procesów, produktów i modeli biznesowych wykorzystujących najnowsze osiągnięcia z dziedziny automatyzacji, sztucznej inteligencji, technologii teleinformatycznych oraz komunikacji pomiędzy maszynami i między człowiekiem a maszynami. Klucz do wprowadzenia rozwiązań Przemysłu 4.0 w polskich firmach leży jednak w świadomości kadry menedżerskiej. Bez przekonania menedżerów o potrzebie działania w tym kierunku nie przeprowadzi się niezbędnych zmian.

Na jakie wsparcie mogą liczyć przedsiębiorcy?

– Ważnym nurtem działalności Platformy będzie wsparcie o charakterze niefinansowym – szkolenia, doradztwo, przedsięwzięcia integrujące przedsiębiorców w obszarze transformacji cyfrowej. Mogą na nie liczyć podmioty prowadzące działalność na terytorium Polski: przedsiębiorcy, jednostki zarządzające klastrami innowacyjnymi, podmioty działające na rzecz innowacyjnej gospodarki oraz partnerzy społeczni i gospodarczy. Dzięki zwiększeniu dostępu do informacji o rynku, budowaniu kompetencji do projektowania innowacyjnych zmian, a także dzieleniu się doświadczeniem firmy będą mogły zmniejszyć ponoszone koszty. Mam nadzieję, że efektem tych działań będzie też zwiększenie popytu na dostępne już dziś na polskim rynku najnowocześniejsze rozwiązania cyfrowe dla przemysłu.

Produkcja w takich krajach jak Czechy, Słowacja, Węgry czy Rumunia jest bardziej zautomatyzowana i zrobotyzowana niż w Polsce, a co za tym idzie, koszty produkcji są tam niższe niż u nas. Dla naszej gospodarki przejście przez transformację w kierunku Przemysłu 4.0 to szansa czy konieczność?

– Przejście na tryby Przemysłu 4.0 to konieczność, ponieważ niskie koszty produkcji u konkurencji nie pozwolą naszym przedsiębiorstwom rentownie działać w starym modelu. Pamiętajmy jednak, że robotyzacja, przemysłowy Internet Rzeczy, sztuczna inteligencja to technologie, które dzisiaj mogą być traktowane jako szansa stojąca przed polskim przemysłem na wyjście z technicznego zapóźnienia. Nasz przemysł wciąż jest w dużej mierze pracochłonny, podczas gdy inne rozwinięte gospodarki funkcjonują w modelu kapitałochłonnym, w którym większa część wartości dodanej tworzona jest dzięki wykorzystywaniu zaawansowanych technicznie maszyn. Z tej pracochłonności bierze się też nasze miejsce w łańcuchach wartości jako podwykonawców dla zagranicznych firm, a to wiąże się z relatywnie niskimi marżami. Moment rewolucji technologicznej, w którym właśnie się znajdujemy, jest szansą, żeby z przemysłu pracochłonnego (określanego jako Przemysł 2.0) przeskoczyć od razu do przemysłu opartego na danych i wiedzy, a więc Przemysłu 4.0. Jest to trudniejsze niż stopniowa modernizacja, ale może te najnowsze technologie będą dobrym impulsem do unowocześnienia firmy. Jeśli faktycznie taki przeskok się dokona, to możemy tworzyć miejsca pracy znacznie bardziej produktywne, a tym samym lepiej płatne i przynoszące większe marże właścicielom.

Na jakim polu polskie przedsiębiorstwa przemysłowe czeka największe wyzwanie?

– Pierwsze wyzwanie pojawia się, zanim jeszcze podejmowane są decyzje o wdrożeniu Przemysłu 4.0. Wiele firm i wielu decydentów musi dostrzec korzyści z używania nowych technologii. Muszą być gotowi do przeprowadzenia zmian w modelu swojej produkcji. Wiemy nie tylko ze świata przemysłu, że przenoszenie zadań z ludzi na maszyny często wiąże się z niepokojem lub co najmniej niepewnością, szczególnie jeśli maszyna ma w sobie algorytmy określane jako sztuczna inteligencja. Przełamanie tego sceptycyzmu i zgoda na dalszą automatyzację produkcji – już nie pojedynczych czynności, ale nawet zarządzania procesem – jest warunkiem koniecznym do rozwoju Przemysłu 4.0. Nowe systemy to też nowe modele biznesowe, odmienne nowe role pracowników firmy oraz nowe miejsca pracy. Ten trend nieprzypadkowo nazywany jest czwartą rewolucją przemysłową, gdyż faktycznie zmiany w zarządzaniu procesem produkcji, możliwościach i pracy ludzkiej będą przełomowe.

Wyzwaniem może być także złożoność nowych technologii i systemów produkcji, która utrudnia dokonanie świadomej decyzji o zakupie i wdrożeniu. Decydenci w firmach muszą wiedzieć, co kupują, jakie są realne możliwości rozwiązań i z jakimi korzyściami się one wiążą, a to wymaga wiedzy w nowej dziedzinie. Właśnie po to, by tę wiedzę udostępniać i kłaść podwaliny pod rynek rozwiązań 4.0, powołana została Fundacja Platforma Przemysłu Przyszłości.

Na przełomie 2022 i 2023 r. ma ruszyć produkcja polskich samochodów elektrycznych – początkowo z taśm ma zjechać 100 tys. aut rocznie. To brzmi pięknie, ale nie mamy know-how, fabryki, kadry czy nawet prototypu pojazdu, a czasu niewiele ponad trzy lata. Czy jest to zatem realne? Gdzie szukać przesłanek do optymizmu?

– Dostrzegamy istotną rolę motoryzacji w transferze technologii i wdrażaniu postępu technicznego, co w konsekwencji przekłada się na rozwój całego kraju. Sektor motoryzacyjny zajmuje znaczące miejsce w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Środki transportu używane w szeroko rozumianym transporcie weszły już w okres czwartej rewolucji przemysłowej zmieniającej globalny przemysł motoryzacyjny – także w Polsce. Są one ukierunkowane na upowszechnienie alternatywnych paliw i napędów (w tym elektrycznego i wodorowego), automatyzację i autonomię pojazdów oraz odejście od własności samochodu na rzecz zakupu mobilności (np. car-sharing). W sumie te trzy wielkie trendy doprowadzą do istotnej zmiany DNA samochodu. Ucieczka do przodu – w nowe technologie – stwarzała możliwość włączenia się polskich firm i instytucji w atrakcyjny, rozwijający się na świecie kierunek produkcji i eksploatacji napędów elektrycznych, także dla autobusów elektrycznych, które już są w Polsce produkowane. Tu możemy się pochwalić naprawdę interesującymi wynikami. W polskich miastach jeździ już ponad 170 autobusów elektrycznych (najwięcej – 45 – w Zielonej Górze), a na ten rok planowane są zakupy ponad 270 kolejnych. Dalszemu dynamicznemu rozwojowi przemysłu i upowszechnianiu się autobusów elektrycznych posłuży specjalnie przygotowany projekt „e-Bus”, którego celem jest stymulowanie projektowania i produkcji polskich autobusów elektrycznych na potrzeby komunikacji miejskiej. Kluczowe komponenty, jak bateria, falownik, układ napędowy czy infrastruktura ładowania, będą wytwarzane w kraju przy wsparciu rodzimego potencjału naukowo-badawczego. Docelowo zakłada się utworzenie rynku autobusów elektrycznych o wartości 2,5 mld zł rocznie.

Wspomniany projekt to sygnał, że Polska będzie teraz stawiała na zielone technologie i energię?

- Chcemy rozwijać w Polsce elektromobilność i dlatego przyjmujemy, że Polska będzie w przyszłości liczącym się odbiorcą baterii. Chcielibyśmy, aby w przyszłości ogniwa do tych baterii były produkowane u nas. W tym kontekście należy wspomnieć inicjatywę UE Battery Alliance, w której Polska aktywnie uczestniczy. W lutym 2018 r. zostało powołane polskie konsorcjum naukowe PolStorEn, którego celem jest opracowanie nowego typu ogniwa do baterii samochodowych. W Polsce realizowane są duże projekty inwestycyjne takich firm jak koreańska LG Chem, belgijska Umicore i szwedzka NorthVolt. Realizowana jest inwestycja Daimlera. Prowadzimy dialog także z innymi inwestorami w tym obszarze.

Mamy obecnie bardzo dobrą sytuację gospodarczą, ale na horyzoncie już widać spowolnienie. W jaki sposób odczują je polscy przedsiębiorcy?

– Ekonomiści są pesymistami: przewidzieli osiem z trzech ostatnich recesji – zażartował kiedyś znany amerykański ekonomista. Niektórzy snują wizje spowolnienia gospodarczego w Polsce. Po danych napływających z naszej gospodarki, a także po poprawiających się wciąż prognozach jej wzrostu widać, że to nieprawda, a fundamenty naszej gospodarki są solidne. Polska pozostaje kolejny rok liderem wzrostu w Europie, co potwierdzają dane. W 2017 r. wzrost PKB wyniósł 4,8%, a w 2018 przyspieszył do 5,1%. W UE był to trzeci wynik po Irlandii i Malcie. Ostatnie prognozy KE wzrostu gospodarczego dla Polski zostały podniesione z 3,5% do 4,2% – to diametralna czy wręcz, jak powiedział komisarz Moscovici, spektakularna zmiana. Gdy na początku roku na spotkaniu z mediami zostałam zapytana o tempo wzrostu PKB w Polsce w 2019 r., odpowiedziałam, że to będzie silny wzrost, co najmniej 4-procentowy. Widziałam na twarzy zgromadzonych – delikatnie ujmując – silne zwątpienie, a nawet szyderczy uśmiech. Teraz mają zupełnie inne miny.

Jakie są główne wyzwania stojące przed polskim i europejskim przemysłem na najbliższe lata?

– Globalna gospodarka się zmienia. Celem strategicznym UE powinno być nawiązanie konkurencji z Chinami i USA, ale nie poprzez naśladownictwo i odtwarzanie rozwiązań. Ścieżka rozwoju UE powinna być czymś w rodzaju „trzeciej drogi” pomiędzy tymi potęgami – w oparciu o europejskie wartości i w przywiązaniu do tego, czemu Europa zawdzięcza swoje największe sukcesy: najwyższych standardów wykonania, ochrony socjalnej pracowników, rozwoju najnowszych technologii, zapewnienia dobrobytu swoim obywatelom oraz zgodności z uniwersalnymi wartościami i zasadami etycznymi. Jeśli kraje europejskie nie będą w stanie dokonać odważnych ruchów w kierunku ambitnej strategii przemysłowej, jednolitego cyfrowego rynku z prawdziwego zdarzenia czy dywersyfikacji źródeł energii, to staną przed perspektywą długotrwałej stagnacji. Priorytetami powinny być więc innowacyjność, konkurencyjność, wolny handel, mobilność, transgraniczna wymiana danych, podejście human-centric w opracowywaniu rozwiązań technologicznych i przyjazność regulacji dla MŚP. Chodzi nie tylko o skuteczne konkurowanie na arenie światowej przez europejskie przedsiębiorstwa, ale też o tworzenie nowych championów europejskich. Jednocześnie konieczne jest zapewnienie nieograniczonej konkurencji w ramach UE. 

PRZECZYTAJ TAKŻE:

MM Speakers Corner 2019. Instrumenty wsparcia Przemysłu 4.0 >>>

Czwarta rewolucja przemysłowa wkracza do logistyki >>>

Soldaty: Przemysł 4.0 oznacza zmianę mentalnościową >>>