MM Magazyn Przemysłowy: Seron działa na rynku od 1996 r. Jak wyglądały początki firmy?

Artur Kołodziejczyk, CEO w Seron: Zawsze interesowałem się elektroniką i mechaniką, które były moim hobby. Już na początku kariery zawodowej mogłem łączyć pasję z pracą, ponieważ zajmowałem się serwisowaniem maszyn. To zajęcie pozwoliło mi poznać zasady działania maszyn sterowanych numerycznie. Widziałem, że w tych urządzeniach jest duży potencjał i dość szybko samo ich serwisowanie przestało mi wystarczać. Dlatego zacząłem odkładać pieniądze i kupiłem własną maszynę – konstrukcję „garażową”, która miała wiele niedoskonałości, ale pozwoliła też wiele się nauczyć, ponieważ wymagała częstych ingerencji. Kolejną maszynę sprowadziłem z Chin – była dużo lepsza: szybsza, sztywniejsza, lepiej wyposażona, ale też niepozbawiona wad. Chciałem te wady poprawiać, dlatego zaczęliśmy importować maszyny i modyfikować je w Polsce. Nie rozwiązało to jednak problemu braku powtarzalności i braku prawidłowej geometrii dostarczanych nam maszyn.

Stąd pomysł, by zająć się produkcją maszyn CNC?

– Zdawaliśmy sobie sprawę, że produkcja w Polsce będzie wyzwaniem, gdyż jest zdecydowanie trudniejsza niż sam import. Jednak powodem tej decyzji była chęć doskonalenie siebie i oferowanych przez nas produktów. Naszych klientów zawsze traktowaliśmy poważnie, więc nawet sprowadzając maszyny, wybieraliśmy tylko sprawdzonych dostawców, dzięki czemu tamte urządzenia do dziś pracują w zakładach. Importując maszyny, nigdy nie wiemy, czy zostały zbudowane z należytą starannością, a zdarzało się, że pozostawiały wiele do życzenia. Nakład pracy, jaki musieliśmy włożyć w ich dopracowanie, aby klient otrzymał pełnowartościowy produkt, upewnił nas w decyzji o przejściu na własną produkcję.

Jaka była pierwsza skonstruowana przez Państwa maszyna?

- Odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna, ponieważ to był proces. Najpierw projektowaliśmy poszczególne elementy oferowanych przez nas obrabiarek i je sprowadzaliśmy. Montaż natomiast odbywał się w Polsce, co dawało nam już więcej swobody i umożliwiało kontrolę jakości w większym stopniu. Później zaprojektowaliśmy całą linię ploterów frezujących, przez pewien czas zlecając ich produkcję na zewnątrz, częściowo w Chinach, lecz w większości w oparciu o europejskie komponenty. Dalej natomiast zdarzało nam się mieć zastrzeżenia do jakości poszczególnych dostarczanych nam elementów i w pewnym stopniu byliśmy uzależnieni od naszych dostawców. W tym czasie przygotowywaliśmy już miejsce i park maszynowy by w pełni przenieść produkcję do swoich hal produkcyjnych i stopniowo wykonywaliśmy kolejne komponenty na własną rękę. Od zawsze jednak fokusowaliśmy swoją działalność na plotery frezujące, więc to właśnie tego typu maszyna była pierwszą wyprodukowaną od podstaw w naszej firmie.

Jakie maszyny obecnie produkujecie?

– Nasz asortyment obejmuje wspomniane już plotery frezujące, plazmowe, laserowe i wycinarki światłowodowe, jednak te ostatnie wprowadziliśmy stosunkowo niedawno. Na przestrzeni lat nasza oferta nie przeszła rewolucji, ale ewolucję. Zrezygnowaliśmy z pewnego rodzaju asortymentu skierowanego głównie do agencji reklamy, dzięki czemu mogliśmy wprowadzić do oferty nowości dla przemysłu. Choć asortyment nie uległ ogromnej zmianie, to pewnością nie możemy porównać teraz produkowanych maszyn do tych z wcześniejszych lat. Obecnie nasze obrabiarki pracują w aplikacjach wieloosiowych, stanowią w pełni zautomatyzowane centra obróbcze, zapewniają zdalny dostęp operatorski i serwisowy i mogą być zintegrowane ze zautomatyzowanym parkiem maszynowym zarządzanym w koncepcji Industry 4.0. Aktualnie skupiamy się na rozwoju wycinarek światłowodowych i wygląda na to, że idzie nam to całkiem dobrze – w samym 2019 r. maszyny te zostały uhonorowane trzema złotymi medalami w dziedzinie innowacyjności. W sumie w tym roku dostaliśmy sześć złotych medali i jeden srebrny: trzy złote za wycinarkę światłowodową FiberCut, dwa złote za centrum obróbcze ProROBOTic 4.0.

Co je wyróżnia?

- Wycinarka światłowodowa FiberCut służy do szybkiego, jakościowego cięcia blach. Odznacza się wysoką precyzją pracy i powtarzalnością. Została wyposażona w sterowanie pozwalające na zdalny dostęp. Dzięki temu wpasowuje się w park maszynowy zarządzany w koncepcji Industry 4.0.

Jeśli chodzi o centrum obróbcze ProROBOTic 4.0, to na targach Drema zaprezentowaliśmy jego zastosowanie przy produkcji drzwi drewnianych, jednak system ten można dostosować do dowolnej aplikacji w której wykonuje się powtarzalne operacje, serie takich samych detali. Ramię robota pozycjonuje materiał w polu obróbczym, po czym paletyzuje wykonane detale. Podobnie jak wszystkie nasze nowości, zastosowany system sterowania umożliwia zdalny dostęp serwisowy i operatorski, pozwalający na zarządzanie maszyną i monitorowanie jej parametrów zza biurka.

Gdzie trafiają Wasze maszyny?

- Właściwie do każdej gałęzi przemysłu. Plotery frezujące wybierane są przez przedsiębiorstwa z branż automotive, przemysłowej, odlewniczej, ale też meblarskiej czy stolarskiej. Wycinarki plazmowe wybierają klienci z branży konstrukcyjnej, ogrodzeniowej lub usługowej. Na wycinarki światłowodowe często decydują się producenci maszyn na potrzeby własnej produkcji lub też firmy świadczące usługi. Natomiast plotery laserowe wybierane są najczęściej przez agencje reklamowe, ale też producentów uszczelek. Najwięcej naszych maszyn pracuje na terenie Polski, jednak mamy za sobą instalacje na Słowacji, w Litwie, Łotwie, Estonii, Francji, Hiszpanii, Niemczech, Anglii, Irlandii, Austrii, ale też w Meksyku czy RPA.

Trudno robi się biznes „Made in Poland?”

– To zależy, czego się oczekuje od biznesu. Nie mamy ambicji, by zalać świat swoją marką. Wiemy, jak wiele jest dobrych maszyn na rynku. Wiemy też jednak, że maszyna to nie wszystko. Chcemy mieć ciągłą kontrolę nad produktem i podchodzić do klientów indywidualnie. Produkcja maszyn sprawia nam satysfakcję, pomoc przedsiębiorcom w rozwoju ich biznesu również, dlatego dążymy do tego, by zawsze być do ich dyspozycji. Relacje dają mi zdecydowanie najwięcej satysfakcji.