CZYTAJ TAKŻE: Raport "Smart Industry Polska 2018". Czy nasze MŚP są innowacyjne? >>

MM Magazyn Przemysłowy: Jakie wnioski wypływają z badania „Smart Industry Polska 2018”? Czy jest w nich coś, co Pana zaskoczyło?

Tomasz Haiduk: - Część wniosków jest dość naturalna i oczywista, a część wniosków jest dla mnie może nie tyle zaskakująca, co pouczająca. MŚP to przedsiębiorstwa, w których właściciel decyduje o wszystkim. I to jest wniosek z naszego badania – do kogo mamy dotrzeć, żeby te innowacje były prowadzone? Okazuje się, że nie do działu badawczo-rozwojowego, nie do produkcji, a do właściciela, bo to on decyduje o tym, że coś będzie albo nie będzie robione. Problem polega jednak na tym, że ten właściciel ma bardzo mało czasu. Wśród innych istniejących barier respondenci wskazywali także biurokrację i brak kadr.

Z czego wynika wspomniany brak czasu?

- Właściciel, pełniąc wszystkie funkcje w przedsiębiorstwie, robi wszystko sam, nie deleguje niczego na zewnątrz, a w związku z tym nie ma czasu na to, żeby w ogóle zastanowić się nad koncepcją działania swojego przedsiębiorstwa w przyszłości, jednocześnie boi się zaufać komukolwiek. W badaniu pokazaliśmy do czego się sięga - jest outsourcing, są kooperacje z innymi – to jest jednak na jednej z niższych pozycji. Właściciele mają obawy, żeby przekazać swoją wiedzę i zaufać komukolwiek, z dystansem podchodzą także do doradztwa, gdyż boją się, że mogą zostać oszukani i - oczywiście - uważają, że sami wiedzą lepiej.

Te obawy i brak zaufania nie wynikają z niewiedzy?

- Nie można być ekspertem w każdej dziedzinie, począwszy od Industry 4.0, przez nowe systemy podatkowe, fundusze unijne, nowe trendy na rynku, a na infrastrukturze kończąc. Rolą kompetentnych doradców jest takie przekazywanie informacji osobom, które im takie badanie zlecają, by przekonać je do konkretnego rozwiązania, bo to oni są specjalistami w konkretnej dziedzinie. Jednocześnie trzeba się zastanowić czy ci, którzy doradzają są wystarczająco kompetentni, żeby dawać prawdziwe informacje.

Czy nasze przedsiębiorstwa są innowacyjne?

- Zdecydowanie tak, o czym wskazuje fakt, że 14,5% swoich przychodów wydają one na innowacje. To jest duży strumień pieniędzy, a to oznacza, że chcą się rozwijać. Na początku te pieniądze przeznaczane są na modernizację, zakup nowych linii robotycznych, robotyzację i automatyzację, czyli na elementy, które zmniejszają koszty produkcji albo zwiększają wolumen. Nasi mali i średnio przedsiębiorcy jeszcze nie sięgają po takie rozwiązania jak Big Data czy sztuczna inteligencja, ale jestem przekonany, że z czasem i to się zmieni.

Z czego to wynika?

- To wynika z tego, że automatyka czy robotyzacja jest łatwa we wprowadzeniu, a równocześnie nie wymaga rewolucyjnej zmiany w przedsiębiorstwie. Można powiedzieć, że to jest przewidywalne dla pokolenia, które jest właścicielem, czyli pokolenia 40-50+. Im łatwo to zrozumieć. Dużo większy kłopot mają natomiast ze zrozumieniem tego, żeby porzucić dotychczasową działalność i zająć się czymś, czego nie widać, czyli wspomnianą już wcześniej sztuczną inteligencją albo bitami w komputerze. Dużo łatwiej zaplanować nową linię do automatycznej produkcji, bo to jest bardziej namacalne, a co za tym idzie, zwiększa skłonność do tego typu decyzji. Natomiast są jeszcze pewne obszary, które w ogóle nie są związane z tradycyjną produkcją, jak np. produkcja okien, drzwi czy bram wjazdowych. Szukamy też rozwiązań, które pokazujemy w ramach Industry 4.0, pojawiają się obszary usług cyfrowych, które nie są związane z działalnością przedsiębiorstwa, nawet nie są jego uzupełnieniem, a kompletnie inną działalnością. To jest prawdopodobnie obszar zupełnie młodych i nowych firm, w których grupa młodych ludzi w ogóle nie będzie brała młotka do ręki, tylko wyłącznie będzie pracowała nad produkcją oprogramowania. To jest przyszłość, chociaż nasze MŚP jeszcze tego typu odnogi nie mają albo nie chcą się przestawić na tego typu działalność.

Jaka w tym wszystkim jest rola państwa, by polskie firmy były jeszcze bardziej innowacyjne?

- Uważam, że państwo robi bardzo dużo w tym zakresie a przedsiębiorcy ze względu na to, że nie mają czasu, nie bardzo są w stanie skorzystać z tego wszystkiego, co już jest dla nich przygotowane. Z drugiej strony to, co państwo proponuje leży trochę za daleko i jest ogrodzone barierami organizacyjno-biurokratycznymi, które sprawiają, że trudno się do tych „cukierków” dostać. Niby mamy dużo pieniędzy na wspieranie innowacyjności, ale ilość dokumentów, które trzeba wypełnić, żeby te fundusze uzyskać jest tak duża, że właściciel, który nikomu nie wierzy i właściwie wszystkie decyzje podejmuje sam, nie ma właściwie czasu, żeby się tym zająć. W związku z tym sięga po prostsze rozwiązania jak kredyt, linia kredytowa, rozwiązania leasingowe maszyn, samochodów czy środków produkcji. Ale tak, jak powiedział dr Jan Filip Staniłko, trochę trudno się temu dziwić, bo Bruksela, która odpowiada za unijne dotacje, obstawia je takimi ograniczeniami, że rzeczywiście ilość niezbędnych dokumentów do pozyskanie finansowego wsparcia jest ogromna. Większe firmy mają więcej ludzi i mogą wyspecjalizować kogoś, kto może takie dokumenty wypisać, a mała firma niestety nie. W tym przypadku rozwiązaniem może być skorzystanie z usług firmy zewnętrznej. I tutaj znowu wracamy do słowa klucz, jakim jest zaufanie.

Po jakie innowacyjne rozwiązania najczęściej sięgają MŚP?

- To przede wszystkim modernizacja parku maszynowego, automatyzacja, robotyzacja i - ewentualnie - zmiany w procesie produkcyjnym i w procesie zarządzania przedsiębiorstwem. To jest ta pierwsza fala, która w tej chwili trwa. Obserwujemy obecnie ogromny boom na rynku automatyki przemysłowej, bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się robotyka. Mówimy tutaj trochę o przemyśle 3.5 a nie 4.0, ale to bardzo dobrze, bo Polska staje się takim miejscem, które odchodzi od klasycznego produkowania czegoś dzięki temu, że jest tanio i że jest tania siła robocza, a zaczynamy się specjalizować w takich miejscach, gdzie produkujemy nie tylko tanio, ale również na zamówienie. Warto tutaj wymienić takie firmy jak Fakro, które stało się liderem okien, z kolei moim ulubionym przykładem jest producent bram - Wiśniowski, który zderzył się z rynkiem, że bramy nie mogą być standardowe, bo każdy klient chce mieć inną bramę.

Od czego powinna zacząć firma, która myśli o innowacjach?

- Można skorzystać m.in. z oferty Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii. Jest grupa ekspertów, która powstała w ramach fundacji Platforma Przemysłu Przyszłości, która jeździ od firmy do firmy i bada jej stopień zaawansowania technologicznego. Są na rynku także firmy takie jak nasza, które także oferują rozwiązania doradcze. Przeprowadzamy audyty przedsiębiorstw, w których szczegółowo analizujemy proces produkcyjny, który jest podzielony na 18 etapów, a następnie na tej podstawie przedstawiamy optymalne rozwiązania. Takie usługi doradcze, oprócz naszej świadczą także inne duże firmy, które się zajmują automatyką.