Głównym rynkiem jest dla was Polska, ale coraz więcej kotłów DEFRO ogrzewa domy w Europie. Gdzie można znaleźć wasze piece?

Wojciech Różalski, DEFRO: Tak, naszym głównym rynkiem jest Polska, ale kilkanaście procent produkcji to eksport. Wśród państw, do których trafiają produkty z logo DEFRO, są: Niemcy, Holandia, Francja, Irlandia, Włochy, a także Czechy, Słowacja, Łotwa, Litwa, Estonia, Węgry, Rumunia oraz Bułgaria, Ukraina, Białoruś, Serbia, Mołdawia i Tadżykistan.

To prawie jedna trzecia Europy. Czy dostrzegacie różnice między rynkami?

– Owszem, poszczególne rynki różnią się między sobą. Można je podzielić na kraje zachodnie oraz państwa Europy Centralnej i Wschodniej. W tych pierwszych od lat istnieją normy emisji, dlatego konsumenci na Zachodzie zaopatrują się w nowoczesne i ekologiczne kotły z podawaniem automatycznym. W zdecydowanej większości są to kotły na biomasę – pellet, który jest paliwem odnawialnym. Kraje ze Wschodu w większości nie posiadają uregulowań dla kotłów, stąd najpopularniejsze są najtańsze kotły zasypowe. Im dalej na Wschód, tym bardziej widać różnice.

A jak wypada polski rynek. To bardziej Wschód czy Zachód?

– Nasz rynek zmienia się i ewoluuje, a klienci stają się coraz bardziej świadomi. Wiedzą, że lepszy piec pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy w trakcie eksploatacji, ale jest także przyjazny dla środowiska. Jako lider rynku już od kilku lat prowadzimy kampanię, w której wyjaśniamy, że warto wybierać kotły ekologiczne. I cieszy nas to, że klienci coraz częściej świadomie decydują się na te, które najmniej obciążają środowisko.

Nie wspomniał pan o zmieniających się przepisach, które powodują, że producenci kotłów inwestują w badania i rozwój. Jak wygląda to w przypadku DEFRO?

– Innowacje w technice grzewczej są jednym z naszych motorów napędowych. U nas w DEFRO nieustannie monitorujemy sytuację na rynku, współpracujemy z rzecznikiem patentowym i prowadzimy własne prace badawczo-rozwojowe. Oczywiście nie robimy tego w oderwaniu od oczekiwań odbiorców. Ponieważ one też są ważne i mają znaczący wpływ na produkt końcowy. Nasze kotły są zaawansowane technologicznie dzięki licznym inwestycjom, od IT poczynając, na laboratorium skończywszy.

A wasze laboratorium jest jednym z najnowocześniejszych nie tylko w kraju, ale też w Europie?

– Zgadza się, mamy jedno z najbardziej innowacyjnych laboratoriów w kraju, które wykorzystujemy do badań produktu finalnego. Stanowiska badawcze pozwalają na oznaczanie zawartości pyłu i zanieczyszczeń organicznych w spalinach, sprawności spalania paliwa, sprawności energetycznej kotła, oznaczanie zanieczyszczeń emitowanych podczas spalania paliw stałych. Dziś to inwestycje pozwalają budować przewagę.

W przypadku waszej branży inwestycje są efektem zmieniających się norm?

– Tak, jest to ściśle związane z zaostrzaniem się norm emisyjnych dla kotłów. Jednak laboratorium pozwala nam z wyprzedzeniem przygotować się do zmian na rynku. Dobrą ilustracją jest unijne rozporządzenie dotyczące ekoprojektowania uchwalone w połowie 2015 r., z pięcioletnim okresem derogacji. Dzięki intensywnym pracom B+R już w 2016 r. byliśmy gotowi na zmiany które zaczną obowiązywać do 2020 r.

Oprócz nowoczesnego laboratorium posiadacie też zaawansowany technologicznie park maszynowy, w tym roboty trzeciej generacji. Kiedy roboty zastąpią człowieka w fabryce DEFRO?

– Niemal w każdej gałęzi przemysłu zauważalna jest presja na wzrost wydajności i elastyczności produkcji. Przedsiębiorcy już teraz są zmuszani do integracji maszyn i zasobów ludzkich z systemem informatycznym firmy. A z biegiem lat implementacja takich rozwiązań będzie postępować. Oczywiście pozwala to wdrażać szereg usprawnień w produkcji i zdobywać przewagę nad konkurentami. Dlatego roboty spotykamy na hali produkcyjnej coraz częściej. Warto też podkreślić, że pomagają rozwiązać problem niedoboru pracowników. Jednak pomimo swoich licznych zalet maszyny nie zastąpią w najbliższej przyszłości ludzi. One pomagają zwiększyć ogólną produktywność, ale brakuje im kreatywności i abstrakcyjnego myślenia, a tu człowiek jest niezastąpiony. Roboty są i długo jeszcze będą narzędziem wspomagającym.

Czyli człowiek wciąż będzie najważniejszy?

– Zdecydowanie! U nas w DEFRO inwestujemy w pracowników i mamy szereg programów, które są dedykowane osobom na rożnych szczeblach. Dzięki temu jesteśmy liderem w kraju i eksportujemy.

Jeżeli mowa o eksporcie, to czy na przestrzeni lat zauważyliście, że logo Made in Poland ma znaczenie, to atut?

– Zauważyliśmy, że z biegiem czasu zmieniło się podejście. Wyprodukowane w Polsce towary zdobywają uznanie coraz większej grupy klientów zagranicznych. Są one doceniane za wysoką jakość i innowacyjność. Co zauważalne, również w kraju zapanowała „moda” na polskie produkty. Dużą satysfakcję sprawia nam fakt, że na tak wymagających rynkach jak np. niemiecki sprzedajemy nasze kotły pod własną marką. Co ciekawe, Polacy też coraz częściej zwracają uwagę na metkę” i wolą produkt od „swojego” producenta.

Co jest kluczowe w kształtowaniu produktu?

– Ukierunkowanie na jakość, a nie na cenę. Dotyczy to sprzedaży w kraju i za granicą. Dobry produkt zawsze się obroni, a tu pomocna jest technologia. Wiele firm, m.in. dzięki wykorzystaniu funduszy unijnych, zainwestowało w nowe technologie i innowacje produktowe, budując w ten sposób przewagę konkurencyjną.

Czego według Pana potrzebuje polska firma produkcyjna, żeby odnieść sukces w swojej branży?

– W ujęciu makro przede wszystkim stabilnych warunków do prowadzenia działalności. Mam tu na myśli głownie rozwiązania prawno-podatkowe. Schodząc niżej, bezpośrednio do przedsiębiorstwa, najważniejsza jest informacja i skuteczne zarządzanie nią. Z tego powodu już od blisko 10 lat wykorzystujemy zintegrowany system informatyczny klasy ERP. Impuls EVO dziś nadzoruje procesy kluczowe dla całego przedsiębiorstwa.