Zmiany na rynku pracowniczym w branżach przemysłowych są czymś oczywistym. Ważne jest jednak to, w jaki sposób zareagują na nie firmy.

– Musimy się do zmian dostosować, ale to, co się nie zmienia, to fakt, że poszukujemy osób zaangażowanych, o odpowiednich kompetencjach – tłumaczył Marcin Kozłowski, prezes zarządu Baumalog.

– Często klienci pytają nas o to, co się wydarzy, jak wszystko zautomatyzujemy – mówił Daniel Marzec, dyrektor zarządzający igus Polska. – My odpowiadamy, że nie powinniśmy się obawiać automatyzacji. Podobne wątpliwości pojawiały się, gdy powstał pierwszy silnik parowy, a mamy za sobą już trzy rewolucje przemysłowe i mówimy o czwartej. Cały czas jednak pracy nam nie brakuje, wręcz przeciwnie, to praca zaczyna nas poszukiwać.

Prowadzący Radek Brzózka zapytał uczestników dyskusji o zawody przyszłości. Czy jesteśmy w stanie powiedzieć, jakie będą pożądane zawody za 5, 10, a nawet za 30 lat?

– Jesteśmy w stanie określić, jakie zawody będą potrzebne za kilka lat – tłumaczył Daniel Marzec. – Rynek jednak tak dynamicznie się zmienia, że nie jesteśmy w stanie powiedzieć, jakie kompetencje będą potrzebne za 30 lat.
O tym, że współcześni inżynierowi są zaliczani już do inżynierów Przemysłu 4.0, mówił natomiast Bogusław Czarkowski, prezes zarządu Rollico Components. – Podchodzą oni bardzo elastycznie do tematu produkcji, cyfryzacji i automatyzacji – wyjaśniał.

Marek Wzorek, CEO ecoCoach, zauważył natomiast, że następuje ogromna zmiana w zarządzaniu. Przywołał przykład Wikipedii, która nie jest tradycyjnie zarządzana i nie ma tam szefa. – Okazuje się, że takich firm jest coraz więcej – wyjaśniał. – Piszę o tym w swojej książce. Mówimy o wielkiej rewolucji przemysłowej, w której firmy nie chcą już wykorzystywać naszych rąk i nóg, ale przede wszystkim naszą głowę.

O tym, że zawodami przyszłości są wysokiej klasy inżynierowie, przekonywał z kolei Marcin Szefka, dyrektor sprzedaży Nakoda. – Jesteśmy w momencie integracji wszystkiego, co do tej pory robiliśmy, wszystkich działów. Ci ludzie, którzy będą potrafili te tematy ogarnąć, to nasza przyszłość – wyjaśniał.

Dariusz Wódz, prezes Tech-Konsulting, zauważył także, że do tej pory w produkcji był trend „odchudzania” wszystkiego, co się da. – Teraz podejście się zmieniło. Chcemy jak najlepiej wykorzystać to, czym dysponuje przedsiębiorstwo. Do tej pory szukaliśmy pracowników, którzy byli w stanie wykonać konkretną pracę. W przyszłości doceniani będą pracownicy, którzy będą otwarci i elastyczni. Osoby, które będą posiadały rozległe umiejętności, będą miały pole do popisu – dodał.

Marcin Kozłowski z Baumalog zauważył także, że w przyszłości nastąpi podział pracowników. – Na tych, którzy będą zarządzali projektami, oraz na tych, którzy będą w stanie obsługiwać maszyny. To wymaga zmiany myślenia. Umożliwia jednak niesamowitą kontrolę pracy poprzez osoby zarządzające – tłumaczył.

Paneliści wielokrotnie podkreślali, że należy przewartościować swoje podejście do pracy, szczególnie jeśli przyszłe pokolenia będą zmieniały pracę nawet 30-krotnie w ciągu swojego życia zawodowego.

– Rewolucja przemysłowa powinna być następstwem rewolucji kulturowej – wyjaśniał Marcin Szefka z firmy Nakoda. – Najpierw musimy zmienić sposób zarządzania i kształcenia, by potem mówić o wdrożeniu Przemysłu 4.0.

– Jeżeli będziemy mieć dobrze wykształconych ludzi, to będą oni dobrze prowadzić grupę – podkreślał Dariusz Wódz z Tech-Konsulting. – Wiele się zmienia, ale wciąż najsłabszym ogniwem w procesie produkcyjnym jest człowiek. Musimy mieć zatem możliwość kontroli pracy człowieka oraz przewidzenia różnych sytuacji.

Na koniec podjęto temat outsourcingu. Zlecanie zadań zewnętrznym firmom jest bardzo popularne, czy jednak ten trend pozostanie?

Marcin Kozłowski z Baumalog zauważył, że przy podziale na pracowników, którzy zarządzają produkcją i którzy ją wykonują, w przypadku tej drugiej grupy można skorzystać z outsourcingu osób.

Daniel Marzec z igus Polska mówił natomiast o tym, że zawody, które wymagają wysokiego know-how (np. inżynierowie), również są outsourcingowane. Kolejną grupę zawodów wymienił Marek Wzorek z ecoCoach. – To coachowie, trenerzy, czyli freelancerzy, którzy współpracują nawet z kilkudziesięcioma klientami. Wiele można nauczyć się w tej kwestii od branży softwarowej, od takich firm jak Google czy Wikipedia.

Dariusz Wódz z Tech-Konsulting zauważył, że są jednak i takie branże, w przypadku których nie da się wdrożyć outsourcingu pracowniczego. – To chociażby branża zbrojeniowa, w której jednak możliwy jest outsourcing zleceniowy.