Jak przekonuje Arkadiusz Morzyk, sales manager w Fanuc Polska, kieleckie targi STOM to obok MACH-TOOL w Poznaniu i TOOLEX w Sosnowcu najważniejsze wydarzenie targowe w kalendarzu.

- Czeka nas po tych targach dużo pracy, no i mamy nadzieję, że kolejne sprzedane aplikacje maszynowe, ale również i robotowe, ponieważ obserwujemy coraz większe zainteresowanie już nie samymi maszynami, ale gotowymi rozwiązaniami. My takie w swojej ofercie mamy. Nasze produkty w połączeniu tworzą gotowe rozwiązanie dedykowane dla danego klienta pod określony typ produkcji.

Firma Fanuc od kilku lat stara się kreować trend ku robotyzacji i m.in. dlatego na targach STOM 2018 zaprezentowała rozwiązania zrobotyzowanych stanowisk obróbczych.

- Na kieleckich targach zaprezentowaliśmy m.in. obrabiarkę ROBODRILL wraz z naszym robotem, który służy do załadunku palet. Wystawiliśmy stanowisko pokazowe z trzech palet z różnymi elementami. Chcemy pokazać klientom, że nie tylko opłaca się kupować, robotyzować, automatyzować produkcję wielkoseryjną, masową, ale również robić produkcję jednostkową – podkreśla Arkadiusz Morzyk.

Sales manager Fanuc Polska podkreśla, że automatyzacja i robotyzacja jest konsekwencją tego, co dzieje się obecnie na rynku pracy, czyli przede wszystkim deficytem pracowników: – Zauważamy, że jeśli chodzi o czynnik ludzki, to rynek bardzo się zmienia. Z jednej strony widzimy, że jest coraz droższy, ale również go nie ma. Brak podaży pracowników na rynku powoduje, że niewielkie przedsiębiorstwa decydują się na zrobotyzowanie swojej produkcji, ponieważ zapewnia im to stabilizację. Pracownik jest mało powtarzalny, dzisiaj pracuje, a jutro już go nie ma. A nad firmą często wisi widmo kar wynikające z umów, w przypadku braku dostarczenia towaru na czas.

Zdaniem Morzyka rozwój robotyzacji w Polsce jest widoczny coraz bardziej: - Przewidywaliśmy od wielu lat, że rozwój procesów zrobotyzowanych w końcu nastąpi, bo jesteśmy najsłabiej zrobotyzowanym krajem w Europie Środkowo-Wschodniej. Czesi, Słowacy, Węgrzy, Rumunii wypadają pod tym względem znacznie lepiej.

Z czego to wynika? – Nasz wieloletni zastój to efekt tego, że siła robocza była tania, a pracownicy chcą zarabiać więcej. Efektem tego jest duża migracja ludzi za granicę, gdzie mogą liczyć na lepsze warunki zatrudnienia. Niż demograficzny również nie sprzyja w perspektywie stabilizacji pracowników na rynku – wyjaśnia Morzyk i dodaje: - Jeżeli chcemy zatrzymać ludzi, to musimy im płacić więcej, co podraża produkcję. Jeżeli kiedyś ten koszt utrzymania pracownika zrówna się z przychodem, to przestanie opłacać się produkować w Polsce. Mamy w ofercie produkty i rozwiązania, które pozwalają na obniżenie tych kosztów, w tym właśnie robotyzację i bardzo szybkie, wydajne obrabiarki. Mamy już setki przykładów rozwiązań, gdzie obniżyliśmy koszty produkcji firm.