MM Magazyn Przemysłowy: Po raz kolejny spotykamy się na targach w Kielcach. To jedno z dwóch polskich wydarzeń targowych, na których prezentujecie swoją ofertę.
Marcin Ejma: W Polsce prezentujemy się na dwóch wydarzeniach targowych, jednak w ciągu roku na całym świecie wystawiamy się na siedmiu, ośmiu tego typu imprezach. Kielce mają tę cechę charakterystyczną, że trwają tylko trzy dni, co jest bardzo dobre. Te trzy dni są dla nas bardzo intensywne – wykonujemy tu taką samą pracę jak w ciągu pięciu dni na innych tego rodzaju wydarzeniach. Targi STOM mają też zaletę, którą szczególnie doceniamy – przyjeżdżają tu klienci, którzy nie docierają gdzie indziej, z południowo-wschodniej Polski. Inaczej niż na pozostałych targach, tu często spotykamy nowych klientów, których my nie znamy albo którzy nie znają jeszcze nas.

Z jaką ofertą przyjechaliśmy w tym roku do Kielc?
W tym roku prezentujemy 12-kilowatową maszynę z głowicą eVa naszej własnej produkcji. Jest to urządzenie bardzo wydajne – z naszej wiedzy wynika, że najwydajniejsze na świecie. Na wieży z próbkami, którą nazywamy Tower of Power, pokazujemy efekty cięcia i korzyści, jakie wynikają z posiadania takiej maszyny. Na podstawie danych z wieży można łatwo zrozumieć różnicę, jaką dają duża moc i duża dynamika – czyli wyjątkową wydajność maszyny. Łatwo można zauważyć, że na laserze o mocy 6 kW z testowej próbki w ciągu godziny da się wyciąć 95 elementów, na 12 kW – 206, a na 15 kW – aż 277 sztuk. Od razu też na wieży tej prezentujemy, jaki to ma wpływ na koszty produkcji i zysk firmy.
Na targi przywieźliśmy maszynę 12-kilowatową, która już jest sprzedana. Po targach wyjeżdża do Finlandii, klient jednak się zgodził, żebyśmy ją tu zaprezentowali. Warto dodać, że na fińskim rynku mamy już sprzedanych kilkanaście maszyn, podobnie jak w Polsce, a na całym świecie nawet kilkadziesiąt.

Jak udało Wam się osiągnąć takie efekty?
Udało nam się to dzięki codziennej ciężkiej pracy osób zatrudnionych w firmie. Prawda jest taka, że firmę tworzą ludzie, a nie maszyny czy technologia. Biznes jest między ludźmi, a nie między firmami. Taką wydajność zawdzięczamy zatem pracy naszego zespołu. Oczywiście najważniejszym elementem maszyny jest głowica laserowa, która musi mieć możliwość wykorzystywania dużej mocy w sposób stabilny. Udało nam się to osiągnąć dzięki temu, że trzy lata temu zainwestowaliśmy we własną głowicę, nad którą ciężko pracowaliśmy. W tym czasie bardzo dużo się nauczyliśmy i dzisiaj możemy spokojnie swoje maszyny dystrybuować na rynki w 27 krajach, również na innych kontynentach. Lasery o mocy 12 kW sprzedajemy już np. w Stanach Zjednoczonych czy Australii. Jesteśmy pewni, że będą działać bezproblemowo, ponieważ wykorzystują technologię, którą sami opracowaliśmy. Praca naszych głowic jest stabilna, powtarzalna i trwała.

Jesteście pionierami na świecie, jeżeli chodzi o takie moce.
Byliśmy pierwszą firmą na świecie, która pokazała maszynę z laserem o mocy 4 kW, 6 kW, 12 kW i teraz 15 kW. Z tego co wiemy, rzeczywiście jesteśmy jedyni na świecie, którzy sprzedają takie maszyny. I codziennie te maszyny zarabiają dla naszych klientów.

Teraz prezentujecie lasery o mocy 12 kW i 15 kW. Na jakiej mocy skończycie?
Mamy nadzieję, że w ogóle nie skończymy. Musimy jednak pamiętać, że wraz ze wzrostem mocy maszyny pojawiają się inne jej ograniczenia. Maszyna potrafi tak dużo wyprodukować, że żaden człowiek nie jest w stanie jej na czas załadować i rozładować. W grę zatem wchodzi automatyzacja przy wysokich mocach. Rozwijamy zatem zarówno systemy załadowcze, rozładowcze, jak i magazyny. Pracujemy też nad sortowaniem, więc koncepcja maszyny będzie się trochę zmieniać wraz ze wzrostem mocy. W mojej ocenie 15 kW na obecną koncepcję wystarczy. Więcej, powiedzmy 20 kW, już nie przyniesie klientowi wzrostu wydajności, ponieważ pojawią się ograniczenia niezwiązane ze źródłem lasera czy dynamiką maszyny, ale całą logistyką. Będziemy pracować nad tym, żeby ją zautomatyzować, żeby logistyka była mniej zależna od człowieka i żeby jej wydajność dorównywała wydajności maszyny.