W uzasadnieniu i w ocenie skutków regulacji (OSR) rząd podkreślił słusznie, że aukcje planowane do ogłoszenia w 2020 r. będą miały zasadnicze znaczenie dla realizacji projektów OZE, które pozwolą Polsce na wypełnienie zobowiązań wynikających z rozporządzenia o zarządzaniu unią energetyczną, zgodnie z którym do 2022 r. trajektoria udziału OZE musi osiągnąć co najmniej 18% łącznego wzrostu udziału energii z OZE liczonego od wiążącego celu krajowego danego państwa członkowskiego na 2020 r. do jego wkładu w osiągnięcie celu na 2030 r. 

Znamienne i nieoczekiwane jest to, że na 2020 r. zaplanowano olbrzymią aukcję migracyjną dla współspalania biomasy z węglem. Chodzi o technologię nie pozwalającą na planowanie przez rząd dostaw energii z OZE, mającą powszechnie od co najmniej 5-6 lat, złą opinię z uwagi na wcześniejsze wieloletnie szkody, jakie spowodowała w energetyce i na rynku energii; szkody, za które płacili na bieżąco i ciągle płacą odbiorcy energii. W latach 2005-2015 elektrownie współspalające biomasę z węglem uzyskały najwyższe, spośród wszystkich OZE wsparcie w formie zielonych certyfikatów w kwocie 9,8 mld zł. Dodatkowo doprowadziły do znaczącego wzrostu importu odpadów pochodzenia rolniczego i paliw biomasowych, np. z UkrainY.

Dlatego już w 2014 r., wraz z końcowym projektem ustawy o OZE, rząd i parlament zapowiedziały ograniczenie i wycofanie się ze wsparcia dla współspalania biomasy. Pomimo wielu sposobności (i podszeptów) rząd Prawa i Sprawiedliwości przez 4 lata nie zdecydował się na jakiekolwiek wsparcie tej technologii, co zostało opisane i poddane szerokiej analizie w artykule „Niejasna rola współspalania biomasy z węglem”. Co prawda dyskusje na ten temat były podejmowane, ale były też na poziomie Rady Ministrów skutecznie gaszone przez MPiT, przemysł drzewny i co bardziej odpowiedzialnych energetyków i opinię publiczną z uwagi na afery towarzyszące tej technologii.

Tym razem jednak coś pękło. Rząd pisze w uzasadnieniu do projektu rozporządzenia, że właśnie „ze względu na konieczność zrealizowania do 2022 r. co najmniej 18 % łącznego wzrostu udziału energii z OZE na lata 2021-2030, planowany jest wolumen energii elektrycznej wytworzonej w aukcji migracyjnej dla istniejących dedykowanych instalacji spalania biomasy”. Wskazane w uzasadnieniu moce we współspalaniu - 300 MW, które w tej technologii mają zacząć działać w systemie aukcyjnym, nie oddają istoty proponowanej aukcji, gdyż w efekcie nowe moce nie powstaną, a potencjał bloków węglowych, które już współspalały biomasę i bez nakładów lub niewielkim nakładem można je dostosować do definicji „dedykowanej instalacji spalania biomasy”, z różnym jej udziałem (do 15%), sięga 20 GW. Czyli rząd chce dać szansę z nawiązką wszystkim, którzy tematem mogą być zainteresowani.

Ma to być szansa na 10 mld zł, czyli na skalę wcześniej nie spotykaną i nieporównywalną z wcześniejszym wsparciem OZE w postaci zielonych certyfikatów, czy dotychczasowymi kosztami systemu aukcyjnego i wszystkim aukcjami zaplanowanymi na 2020 r. W tabeli zestawiono wyniki dotychczasowych aukcji migracyjnych 2016-2019, łącznie z planem na 2020 r.

Źródło: IEO