Awaria elektrowni w Fukushimie

©

Udostępnij:

W ciągu całej historii elektrowni jądrowych budowanych do celów cywilnych - poza Czarnobylem, który był oparty na konstrukcji reaktora przeznaczonego do celów militarnych - nikt nie stracił życia ani zdrowia wskutek promieniowania po awarii reaktora energetycznego. Nikt z personelu i nikt ze społeczeństwa. A reaktory III generacji są jeszcze bardziej bezpieczne i nie musimy się ich w ogóle bać.

Czy zdarzają się jednak awarie w reaktorach? Tak, a o wszystkich incydentach, o małych i o dużych awariach zawiadamiane są urzędy dozoru jądrowego i Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, a także społeczeństwo i prasa. Do incydentów, o których trzeba donosić, zalicza się nawet takie zdarzenia, które nie powodują żadnego napromieniowania, ale potencjalnie mogą prowadzić do awarii. Wszystkie takie zdarzenia są analizowane, a wnioski przesyłane do wszystkich elektrowni jądrowych i do urzędów dozoru jądrowego na całym świecie, by można było mieć pewność, że do podobnych zdarzeń nie dojdzie w innych elektrowniach jądrowych.
I system ten jest skuteczny. Chociaż moc reaktorów energetycznych rośnie, liczba awarii i incydentów maleje. Zawdzięczamy to bardzo rozbudowanemu systemowi bezpieczeństwa elektrowni, który zakłada, że każdy element może ulec uszkodzeniu, a każdy człowiek może popełnić błąd. Dlatego na miejsce dowolnego elementu musimy mieć elementy rezerwowe, które spełnią tę samą funkcję, a błędy człowieka trzeba przewidzieć i tak zbudować elektrownię, by nie spowodowały one zagrożenia dla ludności przebywającej poza elektrownią.
Dwie awarie spowodowały jednak poważne konsekwencje poza elektrownią: w Czarnobylu i w Fukushimie. W Czarnobylu awarii uległ reaktor z gruntu odmienny od proponowanych dla polski, zbudowany w oparciu o rozwiązania reaktorów wojskowych do produkcji plutonu klasy militarnej. A co zdarzyło się w Fukushimie?



Skutki trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii
Reaktory w Fukushima były zaprojektowane bardzo dawno temu: pierwszy z nich w 1965 roku, kiedy wymagania bezpieczeństwa i możliwości techniczne były znacznie niższe od obecnych. Przy ich projektowaniu brano pod uwagę trzęsienie ziemi, dlatego przetrwały one ostatnie odnotowane bez uszkodzeń, chociaż było ono najsilniejszym zanotowanym w historii tego kraju. Wyzwolona przy nim energia była tak olbrzymia, że spowodowała przesunięcie głównej wyspy Japonii o 2,4 metra. Ale nie przewidziano, że po trzęsieniu ziemi nastąpi tak silne tsunami...
Reaktory pracujące w Fukushimie to reaktory wrzące - odmienne od reaktorów z wodą pod ciśnieniem, budowanych obecnie w Finlandii, Rosji, we Francji czy w Chinach. W reaktorze z wodą pod ciśnieniem cały obieg pierwotny i wszystkie obiegi radioaktywne są zamknięte w obudowie bezpieczeństwa, a ciepło przekazywane jest z obiegu pierwotnego do wtórnego w wytwornicy pary, również znajdującej się wewnątrz obudowy. Poza obudowę wydostaje się tylko para obiegu wtórnego, nie mająca bezpośredniego kontaktu z paliwem reaktora i nie zawierająca substancji radioaktywnych. Natomiast w reaktorach wrzących para wytwarza się w rdzeniu reaktora i z rdzenia płynie do turbiny znajdującej się poza obudową. Zawarta w niej radioaktywność jest niewielka, ale ogranicza możliwości upuszczania pary do atmosfery.
Dlatego w sytuacjach awaryjnych gorąca para upuszczana jest do potężnego pierścienia wodnego otaczającego zbiornik reaktora i stanowiącego część obudowy bezpieczeństwa reaktora BWR. W sytuacji awaryjnej para z rdzenia napędza turbinę, potem skrapla się w pierścieniu wodnym. Turbina napędza pompę, pompa pobiera wodę z pierścienia i wtryskuje ją do reaktora. Ale przy braku odbioru ciepła z pierścienia wodnego układ przestanie działać, gdy woda w pierścieniu zacznie wrzeć.

Więcej na ten temat przeczytacie Państwo w MM Magazynie Przemysłowym 6/2011

Udostępnij:

Drukuj




Andrzej Strupczewski




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również