Mocny wpływ amerykańskiej gospodarki na polską walutę

© Pixabay/Angelo Giordano/CC0 Public Domain

Udostępnij:

W najbliższym czasie euro może znaleźć nowy punkt równowagi powyżej 4,40. Za dolara i szwajcarskiego franka będziemy płacić więcej nie tylko niż 4 zł, ale nawet powyżej 4,10 zł – przewiduje Marcin Kiepas, główny analityk easyMarkets. Na polskiej walucie będą ciążyć nie tylko pogarszające się czynniki makroekonomiczne i podwyższenie wieku emerytalnego, lecz także sytuacja na rynku amerykańskim.

– Opinia Moody’s dotycząca wpływu obniżki wieku emerytalnego na przyszły rating Polski nie będzie miała decydującego znaczenia dla kursów złotego, zwłaszcza że w żaden sposób nie zaskakuje. Było jasne, że po decyzji Sejmu takie negatywne opinie będą się pojawiać – ocenia w rozmowie z agencją Newseria Inwestor Marcin Kiepas, główny analityk easyMarkets.



Analitycy Moody’s jednoznacznie oceniają, że cofnięcie reformy wieku emerytalnego będzie miało negatywne skutki dla ratingu Polski. Ich zdaniem osłabia to finanse publiczne, pogarsza wiarygodność prowadzenia polityki i negatywnie wpływa na wzrost gospodarczy. Już w III kw. tego roku tempo wzrostu PKB spadło z 3,1 do 2.5 proc. Obniżenie wieku emerytalnego zwiększa ryzyko przekroczenia progu 3 proc. deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych do PKB w 2017 roku. Zwiększy się deficyt ZUS, który obecnie oscyluje wokół 50 mld zł (o kolejne 10 mld).

– Krajowy rynek walutowy jest jednak w takim momencie, kiedy dużo większy wpływ na zachowanie kursów walutowych mają czynniki globalne, czyli ogólne oczekiwania, że nowa administracja prezydenta Donalda Trumpa będzie stymulować gospodarkę. To siłą rzeczy pobudzi inflację i spowoduje wzrost stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, i te czynniki będą kreować notowania złotego bardziej niż czynniki lokalne – podkreśla analityk easyMarkets.

Eksperci oceniają, że grudniowa podwyżka stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych jest niemal pewna. Na wysokim poziomie utrzymują się nastroje konsumentów, spada bezrobocie. To w połączeniu z pogarszającymi się danymi makroekonomicznymi w Polsce (słabsza koniunktura w budownictwie, handlu i przemyśle) sprawia, że złoty będzie tracił do innych walut.

– Można czy nawet trzeba być przygotowanym na to, że w najbliższych tygodniach, a wcale nie jest wykluczone, że w miesiącach, euro znajdzie nowy punkt równowagi powyżej 4,40. Za dolara i szwajcarskiego franka na trwałe będziemy płacić nie tylko więcej niż 4 zł, tylko nawet powyżej 4,10 zł – prognozuje Kiepas.

W ostatnich dniach złoty umacniał się wobec euro i dolara. Coraz bardziej prawdopodobne staje się jednak przekroczenie granicy 4,20 zł za dolara, część ekspertów prognozuje nawet poziom 5 zł, zwłaszcza że brakuje przesłanek do tego, aby waluty z rynków wschodzących (w tym Polski) miały się umacniać.



– Po powyborczym rajdzie na dolarze wydaje się, że rynek dorósł do realizacji zysków. Specyfika ubiegłego tygodnia przerwanego przez Święto Dziękczynienia w Stanach Zjednoczonych również skłaniała do realizacji zysków, zwłaszcza że polskie pary, w tym m.in. dolar, znalazły się na takich poziomach, gdzie już kusi sprzedawanie walut – wskazuje Marcin Kiepas.

Źródło: Newseria

Udostępnij:

Drukuj



MM




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również