Powiew optymizmu w sektorze maszynowym

©

Udostępnij:

Popyt na różnego rodzaju maszyny i urządzenia stanowi jeden z barometrów koniunktury gospodarczej. Ubiegłoroczny spadek przemysłu maszynowego wywołany spowolnieniem unijnej, a w ślad za nią również polskiej, gospodarki wyraźnie przełożył się na inwestycje firm w nowy park maszynowy. Na szczęście wyniki tego sektora w bieżącym roku nastrajają optymistycznie.

Przemysł maszynowy (PKD 28) ma za sobą dość trudny rok, w którym wartość jego produkcji sprzedanej wykazała ok. 6-proc. spadek w porównaniu z rokiem 2012 (ilustracja 1). Spośród wszystkich gałęzi przemysłu gorszy wynik odnotowała jedynie branża elektroniczna (spadek o ponad 7% r/r). Na poziomie całego przetwórstwa miał tymczasem miejsce delikatny, nieco ponad 2-proc. wzrost. Popyt na różnego rodzaju maszyny i urządzenia stanowi jeden z barometrów koniunktury gospodarczej. Nie inaczej było tym razem – spowolnienie unijnej, a w ślad za nią również polskiej, gospodarki wyraźnie przełożyło się bowiem na inwestycje firm w nowy park maszynowy. Jego efekty były szczególnie widoczne w pierwszej połowie roku, kiedy to w niektórych miesiącach spadki krajowej produkcji maszyn i urządzeń sięgały nawet kilkunastu procent r/r. W drugim półroczu sytuacja zaczęła się powoli stabilizować – w porównaniu z analogicznym okresem roku 2012 – spadek wyniósł już tylko ok. 1,5% (podczas gdy w H1’13 było to ponad 8% r/r). Wśród kategorii produktowych, które w 2013 roku wykazały znaczące spadki produkcji, znalazły się m.in. silniki przemysłowe, maszyny rolnicze (w tym np. ciągniki) oraz maszyny budowlane. Według danych GUS o ok. 5% r/r wzrosła zaś z kolei liczba wyprodukowanych obrabiarek do metali. Pierwsze miesiące 2014 roku przyniosły wreszcie duży powiew optymizmu – zdecydowane ożywienie gospodarcze (w I kwartale PKB wzrósł w ujęciu realnym o 3,3% r/r) znalazło bowiem odzwierciedlenie w wyraźnej poprawie koniunktury także w krajowej branży maszynowej. W okresie styczeń-marzec odnotowano tu blisko 14-proc. wzrost r/r produkcji sprzedanej, przy czym w samym marcu sięgnął on poziomu aż ok. 20% r/r.



Ma być tylko lepiej
Te bardzo obiecujące wyniki dają nadzieję na trwałą poprawę sytuacji w analizowanej branży. Należy zaś podkreślić, że w ostatnich latach borykała się ona z wieloma problemami, w efekcie których napotykała na bardzo poważne bariery wzrostu. Według danych Eurostatu, pomiędzy 2008 a 2013 rokiem wartość dodana sektora maszyn i urządzeń w Polsce obniżyła się w ujęciu realnym łącznie o ok. 15%. To jeden z najgorszych wyników spośród wszystkich krajów UE (silniejsze spadki notowały w tym czasie niemal wyłącznie borykające się z głębokim kryzysem kraje południowe strefy euro) – sytuacja zgoła odmienna aniżeli w wielu innych gałęziach przemysłu, w których Polska na przestrzeni ostatniego 5-lecia wręcz brylowała. Te alarmujące dane mogą wskazywać, iż w omawianej działalności nasz kraj nie zyskuje, a wręcz traci na swojej konkurencyjności, nie wytrzymując rywalizacji z zagranicznymi producentami. Fakt niskiej specjalizacji Polski w tym obszarze odzwierciedla również relatywnie niewielki udział krajowych firm w unijnej produkcji maszyn i urządzeń, który wynosi zaledwie ok. 1,5% (dla porównania w produkcji całego unijnego przetwórstwa przemysłowego Polska partycypuje w ponad 3,5%).



Ostra konkurencja
Oficjalne statystyki wskazują na jeszcze jeden bardzo istotny fakt. Odnotowany w ostatnich latach spadek produkcji to efekt przede wszystkim słabnącej sprzedaży na rodzimym rynku. Polscy producenci są od dłuższego czasu wypierani z niego przez zagranicznych konkurentów (głównie z Europy Zachodniej, skąd pochodzą ponad ¾ polskiego importu maszyn i urządzeń). Wymowne są dane o samym eksporcie. Jego wartość wzrosła od kryzysowego roku 2009 łącznie aż o ponad 80%, w porównaniu z rokiem 2008 zaś o kilkanaście procent. Oznacza to, że na przestrzeni ostatnich lat rosnąca sprzedaż zagraniczna była czynnikiem częściowo amortyzującym spadki sprzedaży wykazywane na polskim rynku. Eksport stał się w tym czasie głównym kanałem zbytu dla krajowych producentów – już teraz odpowiada on za sporo ponad połowę ich przychodów, w niektórych obszarach branży udział ten sięga zaś nawet 70%. Ciekawe trendy można było zaobserwować również w imporcie. Po okresie wyraźnego wzrostu w latach 2010-2012, miniony rok przyniósł delikatną korektę – w efekcie ubiegłoroczna wartość zaimportowanych maszyn i urządzeń kształtowała się wciąż poniżej poziomu z 2008 roku. O słabym rozwoju krajowego sektora maszyn i urządzeń świadczy zaś utrzymujące się wciąż wyraźnie ujemne (choć o blisko połowę mniejsze niż w 2008 roku) saldo handlu zagranicznego tymi wyrobami. Największy deficyt handlowy od lat obserwowany jest w przypadku takich kategorii produktowych jak silniki i turbiny, pompy i sprężarki, maszyny do obróbki metali czy też maszyny rolnicze. Dodatnie saldo eksportu i importu wykazujemy jedynie w nielicznych obszarach (jednym z nich są np. maszyny górnicze).

Kierunek zagranica
Na wymagające rynki krajów „starej” Unii trafia niewiele ponad połowa polskiego eksportu maszyn i urządzeń. Głównym rynkiem pozostają Niemcy, na które w ubiegłym roku przypadła blisko ¼ jego łącznej wartości eksportu. Na znaczeniu w ostatnich latach najbardziej zyskiwały jednak rynki krajów trzecich, w tym przede wszystkim kierunek wschodni. W ubiegłym roku drugim najważniejszym rynkiem zagranicznym dla polskich producentów była Rosja, z ok. 9-procentowym udziałem. Za dalsze ponad 6% sprzedaży zagranicznej odpowiadały zaś łącznie Ukraina i Białoruś. W kontekście ostatnich wydarzeń na Ukrainie, w fakcie tym można jednak upatrywać pewnego zagrożenia. W samym marcu eksport maszyn i urządzeń do tego kraju zmalał aż o ponad 30% r/r, a niewykluczone że w kolejnych miesiącach spadki będą jeszcze wyraźniejsze. Należy również oczekiwać rosnących barier w eksporcie do Rosji – zarówno administracyjnych, jak i ekonomicznych. Kryzys ukraiński coraz bardziej przekłada się bowiem na sytuację gospodarczą tego kraju, w efekcie czego pogarsza się klimat inwestycyjny wśród tamtejszych firm, w których w siłę nabywczą dodatkowo uderza obserwowana od pewnego czasu deprecjacja rubla. Wiele wskazuje na to, że negatywne efekty słabszego popytu ze strony wschodnich partnerów mogą zostać z nadwyżką zrekompensowane znacznie wyższą niż przed rokiem sprzedażą do krajów UE, gdzie obserwujemy z kolei wyraźną poprawę koniunktury gospodarczej. Ten optymistyczny scenariusz może jednak zakłócić dalsza eskalacja napięć na Ukrainie, która w przypadku ewentualnych sankcji gospodarczych na linii Unia Europejska – Rosja może prowadzić do kolejnej fali spowolnienia w krajach Wspólnoty.

 

 

Produkcja się opłaca
Co ciekawe, pomimo ubiegłorocznego spowolnienia w analizowanej branży, wykazane przez nią wyniki finansowe okazały się nadspodziewanie dobre. W grupie średnich i dużych przedsiębiorstw (a więc zatrudniających powyżej 49 pracowników) średnia rentowność netto branży wyniosła w ubiegłym roku 6,7% – była więc najwyższa spośród wszystkich lat 2008-2013 i wyraźnie wyższa niż średnia dla całego przetwórstwa przemysłowego (ok. 4%). Najwyższe wskaźniki zyskowności netto (powyżej 8%) wykazali producenci pozostałych maszyn ogólnego przeznaczenia (PKD 28.2, do którego zalicza się głównie wytwórców urządzeń grzewczych, chłodniczych i wentylacyjnych, a także dźwigów i chwytaków) oraz maszyn i narzędzi mechanicznych (PKD 28.4, w skład którego wchodzą przede wszystkim firmy obrabiarkowe). Oznacza to, że o ile część działających w branży podmiotów nie wytrzymała próby czasu i pod ciężarem konkurencji zakończyła w ostatnich latach swoją działalność, o tyle wiele z tych, co przetrwało ma się zupełnie nieźle i potrafi generować satysfakcjonujące zyski. Produkcja maszyn pozostaje intratną działalnością, czego dodatkowym dowodem jest ponadprzeciętny zwrot z kapitału – w ubiegłym roku średnie ROE sektora wyniosło blisko 15%. Ogólnie dobry standing finansowy branży pozwala z większą dozą optymizmu spoglądać w przyszłość – skoro okres spowolnienia gospodarczego nie nadwątlił nazbyt kondycji funkcjonujących w niej firm, tym bardziej nie powinno to mieć miejsca w nadchodzących latach, gdy wiele czynników będzie prawdopodobnie sprzyjać wzrostowi ich biznesu. Ożywieniu na rynku zachodnioeuropejskim towarzyszyć bowiem będzie wyraźna poprawa koniunktury także na krajowym rynku, gdzie wzrost popytu na różnego rodzaju maszyny i urządzenia będzie pochodną coraz lepszych danych makroekonomicznych, a wraz z nimi poprawiających się nastrojów inwestycyjnych w polskich firmach. Nie oznacza to jednak, że część producentów (szczególnie tych silnie zorientowanych na rynki wschodnie) nie odczuje skutków ukraińskiego kryzysu.

Udostępnij:

Drukuj



Krzysztof Mrówczyński




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również