Robotyzacja jest zaraźliwa

©

Udostępnij:

O powodach restrukturyzacji firmy, znaczeniu robotyzacji i nowych koncepcjach współczesnej produkcji, z Konradem Grohsem, prezesem FANUC Polska sp. z o.o., rozmawia Sebastian Kanikuła.



MM: Kilka miesięcy temu zakończył się proces restrukturyzacji Państwa spółki. Co stało za tym krokiem?

Konrad Grohs: To była potrzeba zarówno organizacji, jak i rynku. Połączenie wszystkich polskich spółek FANUC w jedną, silną strukturę zapewniło nam większą elastyczność i efektywność działania, przy podobnym poziomie zasobów i narzędzi. Najważniejszym efektem tych działań ma być przede wszystkim znacznie wyższy standard obsługi klientów. Dzięki restrukturyzacji mamy możliwość uzyskania i lepszego wykorzystania efektów synergii pomiędzy naszymi strukturami, dotychczas funkcjonującymi w oderwaniu od siebie, w różnych lokalizacjach i obszarach przemysłu. Pozwala nam to na zaoferowanie klientom bardziej zaawansowanych rozwiązań na jeszcze bardziej konkurencyjnych warunkach. Myślę, że dla naszych klientów duże znaczenie ma ma także fakt, że firma FANUC wypowiedziała się jednoznacznie co do istnienia i rozwoju firmy w Polsce. Niewiele jest u nas japońskich firm, w których zarząd i wszyscy pracownicy są wyłącznie Polakami. To chyba ewenement na skalę światową.

Na jakich głównych filarach opieracie Państwo dziś rozwój firmy?

Podstawowym obszarem naszej działalności są oczywiście roboty przemysłowe. Drugi kierunek wiąże się z najbardziej tradycyjną działalnością naszej firmy, czyli sterowaniami. Trzeci filar to obrabiarki Robodrill, które zyskują na coraz większym znaczeniu i sprzedają się coraz lepiej.

Skąd to zainteresowanie?

Klienci zmieniają dziś powoli swój pogląd na współczesne wytwarzanie, a centra Robodrill oferują zupełnie nową, coraz lepiej rozpoznawalną jakość. Do tej pory, jeśli ktoś próbował zbudować swoją produkcję, to kupował maszynę o wielu funkcjach i rozpoczynał wytwarzanie. Jednak ta maszyna po zakończeniu produkcji, sprawiała różne problemy np. w przezbrojeniu i uruchomieniu w nowej aplikacji. Dzięki temu, że Robodrill jest koncepcją modułową, na która składają się nowoczesne centra obróbcze i obsługujące je roboty, w przypadku zmiany produkcji wystarczy zmienić jedynie konfiguracje tych urządzeń. Wykorzystywane wcześniej komponenty zostają te same, bez utraty funkcjonalności. W dodatku oprócz większej elastyczności i nowym możliwościom, to rozwiązanie niesie za sobą także oszczędności – od inwestycyjnych po zużycie energii. Nawet klienci, którzy nie decydują się w pierwszym kroku na zakup robota z obrabiarką, wiedzą że mają dobrą perspektywę wejścia w tą technologię. Oczywiście uwarunkowania robotyzacji są bardzo różne. Mamy przykład klientów, którzy dostają zlecenia nieregularnie. Kilka miesięcy w roku muszą uruchamiać nawet trzy zmiany, by w pozostałych miesiącach znacznie ograniczyć produkcję. Tymczasem wszyscy wiemy jak trudno dziś po pozyskanie wartościowego pracownika – nie wspominając o 10 wykwalifikowanych operatorach CNC, w dodatku na tak krótki okres. To problem szczególnie małych miejscowości. Przy robotyzacji można mieć jedną taką osobę do obsługi nawet kilku maszyn. Utrzymanie takiego pracownika na stałe, który jest w stanie samodzielnie zaprogramować produkcję, jest o wiele łatwiejsze i tańsze.



Tak, ale tym przykładem poruszył Pan jedną z kluczowych kwestii robotyzacji – zamiast zatrudnić 10 pracowników, tworzymy jeden etat. Przyjęło się uważać, że robotyzacja prowadzi do ograniczenia miejsc pracy.

Nie jest to do końca prawdą. Pewne rodzaje prac wykonywanych przez roboty (często uciążliwych i niebezpiecznych dla człowieka) prowadzą do zredukowania zatrudnienia w tych obszarach, ale okazuje się, że z drugiej strony robotyzacja zwiększa zatrudnienie w innych obszarach działalności firmy. Owszem, instalując roboty, pozbywamy się potocznie nazywanych w branży „przyciskaczy przycisków”, ale musimy jednocześnie zatrudnić pracownika, który będzie w stanie zaprogramować maszynę CNC na podstawie pliku CAD. Po wdrożeniu zrobotyzowanych stanowisk produkcyjnych zmienia się struktura zatrudnionego personelu obsługującego produkcję – zmniejszeniu ulega liczba pracowników niewykwalifikowanych w stosunku do pracowników wykwalifikowanych. Następuje również podniesienie kwalifikacji pracowników utrzymania ruchu, obsługujących park maszynowy w danym zakładzie produkcyjnym, co bardzo często zwiększa ich motywację do pracy. Jeżeli firma chce zwiększyć swoje moce produkcyjne, to automatyzuje i robotyzuje produkcję oraz odpowiednio szkoli pracowników. Pozwala to na zwiększanie mocy produkcyjnych i zwiększeniu konkurencyjności, co z kolei prowadzi do tego, że aby sprostać wzrostowi zamówień, trzeba zatrudnić więcej osób. Bardzo często jest również tak, że na niektórych obszarach w Polsce nie ma możliwości zwiększania liczby zatrudnionych pracowników, tak więc przy wzroście popytu zakłady produkcyjne muszą inwestować w nowoczesne technologie, w tym roboty.

Te obawy nie są jedynymi. Jakie czynniki według Pana najbardziej hamują dynamikę robotyzacji w polskich firmach?

Największą i najczęściej spotykaną barierą jest brak wiedzy o możliwościach i korzyściach, jakie niesie za sobą robotyzacja produkcji. Na ogół przejawia się to twierdzeniem, że „do mojej produkcji robot się nie nadaje”. Tacy klienci uważają, że ich produkcja jest na tyle specyficzna i niemasowa, że zakup robota im się nie opłaci. Tymczasem jest wręcz przeciwnie. Im więcej robotów mamy w produkcji, tym jest ona bardziej elastyczna i łatwiej ją dopasować do specyfiki kolejnych zleceń – bez względu na ich wymagania. Robota można w bardzo łatwy sposób przeprogramować i dopasować jego działanie np. do produkcji nowego typu detali. Zrobotyzowaną aplikację, a nawet całą linię, możemy przestawiać nie tylko raz na rok, ale nawet kila razy dziennie – w klasycznym modelu produkcji w najlepszym razie jest to trudno wykonalne lub wręcz niemożliwe. Mamy kilku klientów, którzy funkcjonują właśnie w ten sposób – przestawiają produkcję nawet cztery razy w ciągu zmiany! Ciekawe jest to, że jeśli pytam klienta, który przełamał już tę barierę i zakupił pierwszego robota, co przyczyniło się do tej decyzji, to bardzo często lista tych powodów, nie pokrywa się z listą argumentów, którą wymienia przy zakupie kolejnego. Klienci odkrywają nowe możliwości techniczne robotów i tym samym zupełnie nowe powody, których nie rozpoznali wcześniej. Często firmy produkujące w sposób zautomatyzowany mają po prostu więcej klientów, którzy szybko dostrzegają, że robotyzacja zapewnienia powtarzalną i lepszą jakość oraz zmniejsza ryzyko wystąpienia nieplanowanych przestojów, np. z powodu choroby operatora obrabiarki.

Wasz klient decyduje się na zakup robota – co dalej?

Zaczyna się od szkoleń. Oczywiście w pierwszej kolejności dotyczą one właściwej aplikacji, ale naszą rolą jest też inspiracja klientów. Pokazujemy im możliwości robota, o których być może nie wiedzieli i szkolimy ich pod kątem jak najlepszego, optymalnego wykorzystania maszyny. Pewne funkcjonalności mogą uruchamiać sami, a inne są po naszej stronie - jak na przykład usługa związana ze zwiększeniem niezawodności danego rozwiązania, tak aby maksymalnie wydłużyć żywotność robota. Oczywiście wszystko zależy od potrzeb klienta.

Z tego wszystkiego wynika, że największym wyzwaniem w rozwoju robotyzacji jest przełamanie u przedsiębiorcy tych pierwszych oporów przed zakupem robota. Szybko osiągalne korzyści, jakie niesie takie rozwiązanie, są chyba najlepszym czynnikiem dalszej automatyzacji?

Robotyzacja jest zaraźliwa. Klient, który zakupił robota, po sprawdzeniu go w praktyce, na ogół bardzo szybko decyduje się na dalszą automatyzację produkcji. Dobrym przykładem są klienci, którzy stosują roboty do obsługi pras krawędziowych. Mają oni znacznie mniej przestojów produkcyjnych niż ci, którzy korzystają z pras z obsługą manualną. W przypadku zastosowania robota w zasadzie nie ma możliwości popełnienie pomyłki – raz zaprogramowane urządzenie będzie niezmiennie i z tą samą jakością oraz wydajnością realizować zadany program. Człowiek może się pomylić, zapomnieć, zdekoncentrować się ze zmęczenia i doprowadzić nawet nieumyślnie do uszkodzenia maszyny. A każdy taki przestój to przecież ogromny koszt dla organizacji. Robotyzacja usprawnia produkcję, zmniejsza koszty, zwiększa bezpieczeństwo pracy ludzkiej, poprawia też jakość produkcji oraz ją stabilizuje. Nowoczesna automatyka przemysłowa to najlepsza gwarancja utrzymania wysokiej wydajności zakładu przy najniższych możliwych kosztach, co w setkach tysięcy aplikacji na całym świecie codziennie udowadniają rozwiązania firmy FANUC.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij:

Drukuj



Aneta Głodowska




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również