Wymiana handlowa ze wschodnimi sąsiadami, czyli jak polityka szkodzi biznesowi

© www.matrioszka.biz

Udostępnij:

Udział krajów, z którymi graniczymy na Wschodzie, stanowi tylko nieco ponad 10% wartości całego polskiego eksportu, ale handel z nimi ma bardzo duże znaczenie dla wschodnich obszarów Polski. Najważniejszym partnerem jest oczywiście Rosja (zajmująca aktualnie 6. miejsce wśród głównych importerów polskich towarów i usług), dalej Białoruś rządzona przez ekipę Łukaszenki oraz uwikłana w wojnę domową Ukraina, próbująca uwolnić się spod wpływów Kremla i zbliżyć do UE. Wspólną cechą handlu z tymi trzema krajami są silne podteksty polityczne utrudniające rozwój współpracy gospodarczej.

Problem trudnej współpracy dotyczy także Ukrainy, mimo iż Polska stara się promować interesy Kijowa na forum Unii. Na wielkość wymiany z Rosją, Białorusią i Ukrainą negatywny wpływ wywierają problemy gospodarcze tych krajów, a także skutki sankcji nałożonych przez UE i USA na Rosję za destabilizowanie sytuacji na wschodzie Ukrainy. Na tym tle handel z republikami bałtyckimi, należącymi do Unii i strefy euro, wydaje się oazą normalności, tyle że są to państwa o relatywnie małej chłonności rynku, co utrudnia lokowanie tam dużego eksportu z Polski.

Rok 2013 był dla polskich eksporterów do Rosji oraz na Białoruś i Ukrainę okresem zwiększonych dostaw, które wyniosły łącznie 14,3 mld euro (w tym do Rosji 8,1 mld euro), tj. o ponad 6% więcej niż w 2012 r. Ponieważ jednocześnie nastąpił wyraźny spadek importu (o 12,7%), znaczącej poprawie uległo saldo wymiany z tą grupą państw, które w przypadku Rosji co prawda nadal pozostało mocno ujemne (efekt importu dużych ilości gazu i ropy), ale deficyt zmniejszył się z 13,9 mld euro w 2012 r. do 10,9 mld euro w 2013 r. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2014 r. te pozytywne tendencje odwróciły się – eksport do Rosji oraz na Białoruś i Ukrainę zmalał w porównaniu z rokiem 2013 z 5,5 do 5,1 mld euro, z perspektywą dalszego spadku w drugiej połowie roku. W tej sytuacji, przy utrzymaniu importu na zbliżonym poziomie z okresu styczeń-maj 2013 r., nierównowaga w handlu z Rosją powiększyła się o 3,5%, natomiast w przypadku Białorusi i Ukrainy saldo wymiany pozostało dodatnie, z tym że wielkość nadwyżki wyraźnie się zmniejszyła. Stało się tak głównie za sprawą spadku zapotrzebowania tych krajów na import (w tym z Polski) wskutek wyraźnego spowolnienia wzrostu gospodarki rosyjskiej, recesji na Białorusi, a zwłaszcza głębokiego kryzysu na Ukrainie.

Nieco inaczej wygląda sytuacja w handlu artykułami rolno-spożywczymi, których dostawy na Wschód w okresie styczeń-maj 2014 r. wzrosły w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego z 7,9 mld euro do 8,6 mld euro (o 8,5%) i stało się tak pomimo wprowadzonego na początku 2014 r. przez Rosję, a następnie Białoruś i Ukrainę embarga na import z Polski mięsa wieprzowego, obowiązującego – z bardzo krótką przerwą w przypadku Ukrainy – do chwili obecnej. W drugiej połowie 2014 r. – w efekcie amerykańskich i europejskich sankcji nałożonych na Rosję, a w szczególności w następstwie wprowadzonego w odwecie przez Rosję embarga na import z Polski oraz innych krajów UE (a także USA, Australii, Kanady i Norwegii)– wielkość polskiego eksportu kierowanego na rynek rosyjski wyraźnie spadnie. Zapewne zmniejszy się też w pewnym stopniu import z tego kierunku, ale nie tak bardzo, jak eksport, bowiem – niezależnie od wielkości wywozu – musimy kupować na Wschodzie określoną ilość ropy i gazu. Wszystko to razem doprowadzi do pogłębienia się nierównowagi w wymianie z Rosją, co ma swoje negatywne konsekwencje dla bilansu płatniczego kraju oraz oznacza również, że w pewnym sensie Polska sponsoruje utrzymywanie miejsc pracy w Rosji.

Największą część polskiego eksportu do Rosji oraz na Białoruś i Ukrainę dotychczas stanowiły wyroby przemysłu elektromaszynowego (29-41%), niekoniecznie o najwyższym stopniu zaawansowania technologicznego (co akurat w tym przypadku jest zaletą), takie jak różnego rodzaju przemysłowe urządzenia mechaniczne i elektryczne, samochody osobowe, ciężarowe, dostawcze i autobusy oraz narzędzia. Polska sprzedawała także do tych krajów spore ilości wyrobów chemicznych (tworzywa sztuczne i wyroby z nich, farmaceutyki, paliwa i oleje mineralne oraz produkty destylacji, farby, lakiery, barwniki i garbniki), jak również wyrobów metalurgicznych. Artykuły rolno-spożywcze – towar bardzo upolityczniony za sprawą perturbacji w handlu mięsem, a obecnie także owocami i warzywami, rybami, drobiem, mlekiem i nabiałem – stanowiły ok. 12-20% wolumenu polskiego eksportu do wpomnanych krajów. Spadkowi wielkości eksportu na Wschód towarzyszyć mogą zmiany w strukturze asortymentowej wywozu, w zależności od tego czy Rosja zdecyduje się nałożyć embargo także na import innych niż żywność artykułów, w tym zwłaszcza maszyn i urządzeń oraz produktów przemysłu chemicznego.

Część wytwarzanej w kraju produkcji, która ostatecznie trafia na Wschód, jest kupowana w Polsce przez odwiedzających nasz kraj Rosjan, Białorusinów i Ukraińców. W tym przypadku największym zainteresowaniem cieszy się sprzęt RTV i AGD, części i akcesoria samochodowe, artykuły chemii gospodarczej, materiały budowlane, odzież, obuwie i artykuły żywnościowe. W 2013 r. przybysze ze Wschodu wydali w Polsce łącznie 8,2 mld zł, o 23% więcej niż w 2012 r. i przeszło dwa razy więcej niż w 2010 r. (3,8 mld zł). O dużym znaczeniu tego rodzaju sprzedaży świadczy fakt, że gdyby wydatki poniesione w Polsce przez Białorusinów dodać do wartości polskiego eksportu na Białoruś to w 2013 r. był on wyższy o 2,4 mld zł, czyli 31,2%. Z kolei, po uwzględnieniu zakupów Ukraińców w Polsce, polski eksport do tego kraju byłby wyższy o 24,4%, a jedynie w przypadku Rosji przyrost eksportu byłby niewielki (2,6%), z uwagi na skalę polskiego wywozu do tego państwa. Najwięcej na zakupach Rosjan, Białorusinów i Ukraińców korzystają gospodarki województw przygranicznych, zwłaszcza województwo lubelskie. Wydatki cudzoziemców ze Wschodu stanowiły w 2013 r. równowartość 42% wielkości eksportu zrealizowanego przez dostawców działających na terenie tego województwa do Rosji i na Białoruś oraz Ukrainę. W przypadku województwa podlaskiego analogiczny wskaźnik wynosił 22%, a podkarpackiego i warmińsko-mazurskiego odpowiednio 13% i 5%. Znaczenie tej formy handlu będzie rosło wraz ze spadkiem wielkości polskiego eksportu kierowanego na Wschód.

Karawana mrówek, czyli handel przygraniczny
Wiele miejscowości położonych w pobliżu granicy żyje z drobnego, często nierejestrowanego, handlu opierającego się na pracy „mrówek” przenoszących przez granicę towary, które opłaca się kupić lub sprzedać w kraju sąsiednim. Instrumentem stymulującym rozwój handlu przygranicznego są umowy o małym ruchu granicznym z Rosją (weszła w życie w lipcu 2012 r.) oraz Ukrainą (funkcjonuje od lipca 2009 r.), umożliwiające poruszanie się bez posiadania wiz i dewiz Ukraińców oraz Rosjan zamieszkałych w pobliżu granicy z Polską na obszarze Polski w ściśle określonym pasie przygranicznym. W czerwcu 2010 r. analogiczna umowa została wynegocjowana z Białorusią, ale dotychczas nie weszła ona w życie ze względu na niedopełnienie wszystkich wymogów formalnych przez Białoruś, co jest działaniem celowym i wskazuje, że reżim Łukaszenki faktycznie nie jest zainteresowany uruchomieniem małego ruchu granicznego z Polską.

Handel przygraniczny na obszarze Polski Wschodniej systematycznie rośnie, na co wskazuje zwiększająca się z roku na rok liczba zarejestrowanych na przejściach granicznych z Ukrainą i Białorusią dokumentów TaxFree (dzięki którym cudzoziemcy mogą odzyskać podatek VAT zapłacony w Polsce przy zakupie wywożonych towarów). W 2012 r. wartość objętych tymi dokumentami towarów wynosiła 1,6 mld zł, natomiast w 2013 r. przekroczyła już 2 mld zł.



Udostępnij:

Drukuj




Andrzej Ostrowski




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również