Złoty pozostanie słaby?

©

Udostępnij:

W tym roku kurs złotego będzie zależał głównie od decyzji podejmowanych za oceanem. W USA oczekuje się bowiem podwyżki stóp procentowych i wzmocnienia dolara. To oznacza, że choć kurs złotego będzie się często zmieniał, to polska waluta nie będzie mocniejsza.

Po tym, jak pierwsze miesiące roku przyniosły informacje o wyhamowaniu rozwoju amerykańskiej gospodarki, większość analityków przestała oczekiwać, że zarząd Rezerwy Federalnej zdecyduje się na podwyżkę stóp już w czerwcu, jak sądzono po znakomitych poprzednich kwartałach. W I kwartale amerykańska gospodarka urosła jedynie o 0,2 proc. Wprawdzie to pierwszy odczyt, a w USA kolejne potrafią bardzo różnić się od siebie, jednak z ankiety Moody's i CNBC wynika, że odczyt może być zrewidowany w dół, do -0,3 proc. Stopy w USA już siedem lat utrzymywane są na rekordowo niskim poziomie 0-0,25 proc.



– Patrząc na bardzo słaby I kwartał, rynki uznały, że być może decyzja o pierwszej podwyżce stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych trochę oddali się w czasie – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor Marcin Mróz, główny ekonomista Grupy Copernicus.  Niestety, dla amerykańskiej gospodarki II kwartał zapowiada się dużo lepiej pod względem dynamiki wzrostu gospodarczego, w związku z tym najprawdopodobniej jesienią, we wrześniu, Komitet Otwartego Rynku zacznie dyskutować o podwyżce stóp procentowych.

To oznacza, że międzynarodowi inwestorzy walutowi omijający od 2008 roku Stany Zjednoczone ponownie zaczną rozważać kupowanie dolarów. I to zanim Fed rzeczywiście podniesie stopy, powodując wzrost kursu amerykańskiej waluty.

– Z punktu widzenia krajów takich jak Polska, która do tej pory była bardzo dużym beneficjentem globalnej nadpłynności produkowanej przez Fed, wzrost kosztów finansowania w dolarze będzie powodował najprawdopodobniej odpływ kapitału, a więc również osłabienie walut lokalnych, w tym również złotego – prognozuje Marcin Mróz. –  Dlatego też głównym determinantem kursu złotego w najbliższym czasie będą decyzje Fed.

Amerykańska waluta, która rok temu kosztowała nieco ponad 3 zł, dziś kosztuje niemal 3,7 zł. Jej dynamiczny wzrost rozpoczął się w lecie ubiegłego roku, gdy inwestorzy uznali, że ożywienie gospodarki USA zaczyna się utrwalać i może skłonić tamtejszy bank centralny do zakończenia polityki stymulowania wzrostu niskim stopami. Obecnie każda nowa informacja o kondycji gospodarczej Stanów Zjednoczonych jest analizowana pod tym kątem, a ostanie przekonują, że stopy mogą zostać podniesione w tym roku. W marcu np. wydatki konsumpcyjne Amerykanów wzrosły najmocniej od listopada 2014 r., o 0,4 proc. Spadła też liczba osób starających się o zasiłek dla bezrobotnych.

 Każda kolejna informacja ze Stanów Zjednoczonych będzie interpretowana jako czynnik za lub przeciw szybkiej podwyżce stóp procentowych, w związku z tym może powodować wahania kursu euro-dolara, tym samym przekładając się również na sentyment w całej grupie rynków wschodzących, do której to grupy należy również Polska – uważa główny ekonomista Grupy Copernicus.



Sama podwyżka stóp, do której wreszcie dojść musi, nie pozwoli jednak na trwałe wzmocnienie złotego. Co generalnie jest dobrą wiadomością dla polskiej gospodarki, bowiem nasz eksport do Stanów Zjednoczonych, który już dziś wpływa bardzo korzystnie na kondycję krajowych firm, jeszcze się wzmocni.

 Raczej brak aprecjacji i podwyższona zmienność to dwa główne czynniki, do których będziemy się musieli przyzwyczaić w naszym kraju na rynku walutowym w dalszej części roku – zapowiada Marcin Mróz z Grupy Copernicus.

Udostępnij:

Drukuj



MM




TOP w kategorii






Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również