MM Speakers Corner. Przemysł 4.0 patrzy przez różowe okulary

MM Speakers Corner © MM Magazyn Przemysłowy

Udostępnij:

Już po raz kolejny przy okazji targów ITM Polska, redakcja MM Magazynu Przemysłowego zorganizowała cykl paneli dyskusyjnych MM Speakers Corner, który w tym roku w całości był poświęcony idei czwartej rewolucji przemysłowej.

Cykl paneli MM Speakers Corner rozpoczął się od dyskusji na temat „Przemysł 4.0 w Polsce – slogan czy realny kierunek rozwoju firm z sektora MŚP”. Paneliści, a wśród nich: Tomasz Jastrzębski – dyrektor sprzedaży w Cloos, Przemysław Kimla – prezes POLCOM Przemysław Kimla, Grzegorz Kominek – dyrektor sprzedaży w Chiron Polska, Marcin Kozłowski – prezes zarządu w Baumalog oraz Krzysztof Sieczka – dyrektor generalny w Schunk, starali się m.in. odpowiedzieć na pytanie, czy nasze rodzime przedsiębiorstwa są gotowe na wdrażanie rozwiązań z zakresu Przemysłu 4.0 oraz zdiagnozować, w jakim są miejscu, jeśli chodzi o wdrażanie innowacyjnych technologii.

Paneliści szukali odpowiedzi m.in. na pytanie, czy Przemysł 4.0 to tylko piękna teoria czy faktycznie praktyka polskich przedsiębiorstw. – Hasło Przemysł 4.0 jest bardzo nośne i medialne, natomiast trzeba się odnieść do sfery przedsiębiorców i zapytać ich, czy są na to gotowi, czy są świadomi, co ich czeka i dokąd zmierzają. Dopiero wtedy jesteśmy w stanie stwierdzić, czy jest to konieczność, czy może jesteśmy w stanie to "pociągnąć". Patrząc jednak, jakie są trendy europejskie i światowe, to my także powinniśmy w tym kierunku podążać, ale ze świadomością tego, co się z tym wiąże - przestrzegał Marcin Kozłowski z Baumalog.

W podobnym tonie wypowiadał się Tomasz Jastrzębski z firmy Cloos: - Jeśli pojedziemy na jakiekolwiek targi przemysłowe to Przemysł 4.0 to jest temat wiodący. Dostawcy starają się pokazać różnego rodzaju narzędzia i technologie, które ułatwiają klientom komunikację pomiędzy maszynami, a także gromadzenie i analizowanie danych. Mamy więc do czynienia z czymś realnym.



Następnie Jastrzębski dodał, że Polska nie może traktować siebie jako jednego z liderów zmian, natomiast zdecydowanie nie może sobie pozwolić, żeby kraje zachodnie, które są bardziej nastawione na wdrażanie idei Przemysłu 4.0, za bardzo nam uciekły. - Bardzo istotna w tej kwestii jest świadomość przedsiębiorców, dostawców systemów zrobotyzowanych takich, jak nasza firma i organizacji rządowych, tak żeby wypracować rozwiązania na wyższym szczeblu, mające wspierać działania w kierunku Przemysłu 4.0.

Krzysztof Sieczka z Schunk podkreślił, że Przemysł 4.0 to realny kierunek rozwoju, chociaż nie jest taki prosty do zrealizowania, zwłaszcza w mniejszych i średnich przedsiębiorstwach. - Jest to szczytny cel, ale też wymaga wprowadzenia wielu innowacji. Wiele firm prowadzi prace, żeby unifkować, modyfikować i stosować nowe rozwiązania. W Polsce przemysł podąża w tym kierunku chociaż fakty są takie, że to tempo nie jest wystarczająco szybkie. Na Zachodzie, w Czechach czy na Słowacji jest to duże większe tempo - zwrócił uwagę. - Przemysł 4.0 raczkuje w Polsce i bywa, że jest błędnie identyfikowany. Często już sam zakup robota i automatyzacji, traktowany jest przez polskie przedsiębiorstwa jako Przemysł 4.0, a to jest dopiero krok - dodał.

Grzegorz Kominek z Chiron Polska zapytany, czy klienci pytają o konkretne rozwiązania z zakresu Przemysłu 4.0, czy też wyłącznie o takie, które rozwiążą doraźnie problem, stwierdził, że świadomość w polskim kliencie rośnie, a jego firma stara się wyjść naprzeciw tym oczekiwaniom. - Mamy bardzo dużo narzędzi, które wykorzystują rozwiązania Przemysłu 4.0. Mamy zamontowane na wszelakich maszynach całą masę czujników, które jesteśmy w stanie przesuwać, analizować przekazane z nich dane, dzielić się nimi z pracownikami i kadrą menadżerską.

- Przemysł 4.0 to nie jest jeden krok, który wykonamy i już w nim będziemy - podkreślił Marcin Kozłowski z Baumalog. Jego zdaniem - jak zaznaczył - kluczowa jest świadomość przedsiębiorcy dokąd zmierza, co chce zrobić i co chce osiągnąć. - Należy zacząć od tego, czym jest Przemysł 4.0. To nic innego jak możliwość wymiany informacji między maszynami i ludźmi, którzy biorą udział w procesie. Myślę, że jeśli mamy na uwadze cały proces automatyzacji, to jest to cel do którego powinniśmy zmierzać - dodał.


Galeria artykułu
TOP w kategorii




W zupełnie innym tonie niż jego poprzednicy, wypowiadał się Przemysław Kimla, który dość sceptycznie podchodzi do koncepcji Przemysłu 4.0. - Moim zdaniem to jest mrzonka. Musimy przede wszystkim odpowiedzieć sobie na pytanie, co chcemy osiągnąć. Oczywiście każdy chciałby, żeby wszystko robiło się automatycznie, żeby jednym kliknięciem programowało się maszyny, żeby po jednym kliknięciu te maszyny zaczęły się przezbrajać, żeby jednym kliknięciem maszyny zmieniały materiały. To jest niemożliwie, a przynajmniej nie na tym etapie technologii i rozwoju. Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że technologia sterowania CNC pochodzi z lat 50. ubiegłego wieku i poza tym, że urosły nam ekrany i zrobiły się bardziej kolorowe i używamy ekranu dotykowego zamiast przycisku, to technologia sterowania uchybowego pozostała taka sama. W dalszym ciągu ma te same ograniczenia i programy są pisane dokładnie w tym samym języku i w tym samym formacie co kilkadziesiąt lat temu - przekonywał Kimla.

Dalej kontynuował: - Problem polega na tym, że na świecie jest kilkudziesięciu producentów systemów sterowania, jest również kilkudziesięciu producentów programów, które generują tą ścieżkę narzędzi. Niestety nie da się stworzyć koncepcji albo zunifikować wszystkiego w taki sposób, żeby się wszystkie systemy sterowania rozumiały wszystkich producentów oprogamowania CAD do generowania ścieżki narzędzi. Okazuje się, że pomiędzy tymi dwoma czynnikami zawsze jest potrzebny ten trzeci, czyli tzw. postprocesor, który musi być napisany indywidualnie dla każdej maszyny, co zabuża cały proces jej programowania. Stworzenie uniwersalnego systemu to – moim zdaniem – perspektywa co najmniej 20 lat.

Jaka jest gotowość polskich przedsiębiorstw do absorbcji technologii związanych z Przemysłem 4.0? Zdaniem Przemysława Kimli, znikoma. - Sprzedajemy jedną maszynę dziennie, w sumie przez 20 lat wyprudokwaliśmy ich ok. 3 tys. i przez ten czas nikt do tej pory, nigdy nie zapytał, czy nasza maszyna jest przygotowana do filozofii Przemysłu 4.0. To jest temat - moim zdaniem - wyłącznie medialny, który pokazuje się na targach, a w praktyce nikogo to nie interesuje - uważa Kimla - 99% procent maszyn tylko zbiera informacje i dane i nie ma komunikacji zwrotnej, dlatego nie możemy mówić o komunikacji zwrotnej, co jest istotne dla Przemysłu 4.0. Nie mówię, że nie może jej być, ale na obecną chwilę jej nie ma. To może perspektywa 20 lat - przewiduje.

Tomasz Jastrzębski z firmy Cloos, który działa w dosyć wyspecjalizowanej branży, bo w robotyzacji procesów spawalniczych, zauważa rosnące zainteresowanie klientów technologiami "ocierającymi się" o czwartą rewolucję przemysłową. - W ostatnich latach zaobserwowałem, że klienci, którzy do nas wracają, są zainteresowani już nie tylko tym, żeby nasz robot pospawał element w jak najkrótszym czasie. Ten proces jest w dalszym ciągu w centrum zainteresowania, ale te z każdym rokiem są dużo szersze. Klienci oczekują od nas, że dostarczymy im m.in. system programowania offline, systemy nadzoru, że pozwolimy komunikować się z maszyną online, zdalnego serwisu czy konserwacji, czyli wszystkiego, co wpisuje się w Przemysł 4.0. Można powiedzieć, że świadomość odbiorców stale rośnie.

Udostępnij:

Drukuj



MM



Chcesz otrzymać nasze czasopismo?
Zamów prenumeratę
Zobacz również